W gęstej, korkowej godzinie przed chłopa w Dacii Duster z sąsiedniego pasa wjechał inny wóz, chłop dał po hamulach, Dacia uznała, że trzeba automatycznie włączyć hamowanie awaryjnie, więc Duster stanął dęba. Dałem po hamplach, ale niewystarczająco - ABS mi się nie włączył, więc wnioskuję, że mogłem wdepnąć mocniej. I tak wyszło fartownie - obaj byliśmy pochylelni do swoich przodów, więc wsunąłem się zderzakiem pod jego hak, cała siła poszła w grill i przedni pas.
Straty: grill, prawa lampa, prawy błotnik, maska, pas przedni no i coś zasyczało (klima?), chociaż nic nie wyciekło na jezdnię. Wóz odpalił, zjechaliśmy na bok, wturlałem się potem na lawetę o własnych siłach i tak samo z niej zjechałem. Tragedii nie ma, chociaż maski jeszcze nie otworzyłem, bo zakleszczona na lewym zamku. A w Dacii w zasadzie trzeba wymienić plastik dookoła haka i jest nówka cewka :O
Chłop sympatyczny, obyło się bez wzywania szkiełów, spisaliśmy sobie oświadczenie w mObywatelu, przeprosiłem i załatwione.
No nic, w lipcu to już chyba za dużo nie pojeżdzę, może w sierpniu. Trzeba poznajdować brakujące elementy i jakiegoś fachmana co to poskłada.
Nie wiem ile to będzie kosztowało, ale zakładam, że akurat tyle, żeby już tej fury nie sprzedawać
