Chyba pobiłem rekord: teoretyczna "wymiana sprzęgła" trwała 5 tygodni i obejmowała trzykrotne wyjmowanie silnika ze skrzynią.

Tak to jest, jak pracuje amator. Fakt faktem, że pogoda i oczekiwani na wysyłki części też miały znaczenie. Finalnie, jak wspominałem, wpadły nowe uszczelnienia silnika i skrzyni, nowe poduszki silnika i skrzyni, rozrząd, a także "nowe używane" kółko rozrządu (podziękowania dla Patryka z Łomianek). Przy okazji do silnika trafił wałek rozrządu T w miejsce wałka M. Po wałek i kółko zrobiłem sobie wycieczkę 650 km.

Ale dzisiaj nadeszła TA chwila i silnik po 5 tygodniach wreszcie odpalił.

Co prawda najpierw na 3 cylindry (2 nie palił), ale po drobnych korektach w elektryce chodziły już wszystkie.
Sprzęgło działa, biegi wchodzą lepiej. Przynajmniej 1 i R, bo tyle byłem w stanie sprawdzić przy domu.

Sprzęgło bierze niżej i mam też wrażenie wyższego momentu obrotowego już na jałowych obrotach(sprawniej rusza bez gazu). Wymiana wałka wiązała się też z ponowną regulacją luzów zaworowych, ale teraz mam wrażenie, że zawory bardziej słychać. Może wynika to z innego profilu krzywek wałka T

Zrobię 1kkm i przy okazji kontroli naciągu paska rozrządu sprawdzę ponownie luzy na zaworach. Ale Volvo wreszcie może wrócić na drogę.
