Remont trwa!
Minęły 4 miesiące a wóz oraz jego przyległości przeobrażają się na plus!
Po ocenie blacharza doszliśmy do wniosku że bezsensownym jest rozbiórka wozu do gołej budy, trzeba rozebrać wnętrze i zewnętrze z drobnicy, listew, lamp + cały front który wymagał prostowania. Błotniki oraz maska zostały ocenione jako warte ratunku, pas przedni jak kiedyś wrzucałem trafi z dawcy - odkupiony od @bnw.
Na przełomie lutego i marca samochód wjechał na warsztat, w dwie osoby rozbiórkę przeprowadziliśmy w około 13h plus sprzątanie okolicy.
Wyjechało całe wnętrze prócz deski (dywany, podsufitka, boczki, podłogi, fotele, listwy itd.), cały przód samochodu do gołych fartuchów przód, listwy, relingi, drzwi do gołej blachy, klapa do zera z usunięciem wiązek (które i tak będą zmienione na nowe - były na kostkach elektrycznych
Tak jak twierdziłem od początku - w wielu miejscach wóz jest dziewiczy, nigdy nie miał ściąganych mat wygłuszających, dywanów (wszystko siedziało na fabrycznych masach. W trakcie demontażu w końcu porządnie przyjrzałem się też drzwiom i błotnikom tył - drzwi miały naklejkę - pasek poniżej listwy, reszta budy nie. No więc znalazłem miejsce w którym został skrawek tej naklejki na błotniku tył (zaraz przy "przejściu" na drzwi) - na zdjęciach było to już widoczne, teraz potwierdziłem. Budę polakierowali, drzwi nie
Straty? Jedna śruba od zamka klapy (sama klapa jest najgorszym elementem samochodu, typowe w 200 kombi) oraz belka aluminiowa zderzaka tył (też typowy problem).
Przy okazji znalazło się kilka monet pamiętających czasy przebywania we Włoszech - czyli przed 2008 rokiem bo wtedy wóz pojawił się na radarze czyli volvoforum. Samochód na początku dnia: Samochód pod koniec dnia: Jak każdy siedzący w 240 wiem że to proste wozy, nawet względem 700 i wyżej nie mniej nie spodziewałem się że tylko tyle i aż tyle zajmie rozbiórka do takiego stanu. Tak czy siak nadeszła pora na blacharzy i lakierników. Ciąg dalszy poniżej...