Re: Mam i ja!
: 09 czerwca 2022, 14:33
Teraz lampy i kierunki na usa zmień i rejestracja na żółte.
to jest oryginalne USA, które z takim przodem (lampy EU, kierunki EU) zostało dostarczone do klienta.endriugto pisze:Teraz lampy i kierunki na usa zmień i rejestracja na żółte.
To bardzo ciekawa historia. Plus dodatni do ogółu auta.baron pisze:to jest oryginalne USA, które z takim przodem (lampy EU, kierunki EU) zostało dostarczone do klienta.endriugto pisze:Teraz lampy i kierunki na usa zmień i rejestracja na żółte.
ambasada USA w Berlinie zamówiła ten wóz w specyfikacji swojego kraju (czyli zgodnie z programem TDS), ale wóz dostarczono dostosowany do miejsca kraju rejestracji (znowu - zgodnie z TDSem).
więc lampy zostająnie mam żadnego sentymentu do tych plasitczanych amerykańskich.
kierunki chętnie przemyślę - ktoś ma?
a żółte tablice zdają się must have w kontekście zmian zapowiadanych w KPO (podatek od aut spalinowych uzależniony od emisji, strefy czystego transportu, etc.) i ten wóz nawet się zaraz będzie łapał (30 lat od daty I rejestracji)
to raczej standardowy zabieg volvo przy sprzedaży samochodów w kanale Tourist & Diplomat Sales.endriugto pisze: To bardzo ciekawa historia. Plus dodatni do ogółu auta.
Jaki tam jest licznik? Mile czy km? Bo widzę że zderzaki są prawilne amerykanckie
Moja była dwieście była przytargana przez ocean do Polski jako mienie przesiedleńcze.baron pisze:to raczej standardowy zabieg volvo przy sprzedaży samochodów w kanale Tourist & Diplomat Sales.endriugto pisze: To bardzo ciekawa historia. Plus dodatni do ogółu auta.
Jaki tam jest licznik? Mile czy km? Bo widzę że zderzaki są prawilne amerykanckie
za moich czasów pracy w VAP sporo szło 'amerykańców' które były dostosowywane do naszego ruchu.
zmieniane było tylko to, co niezbędne.
w wypadku mojej dwusety oznacza to tylko lampyzderzaki, radio strojące co 0,2MHz i wszystko inne jest w pełni amerykańskie (ten sam zakres zmian miałem w mojej poprzedniej dwusecie, tzw. Hansie Jurgenie).
przy czym określenie to co niezbędnez czasem zyskało inne znaczenie.
w nowszych wozach przeprogramowywało się radio, żeby miało krok częstotliwości europejski, licznik wyświetlał KM, a nie mile.
za to świateł nie trzeba było ruszać, bo to się zmieniało zazwyczaj w komputerze. sidemarkery nikomu nie przeszkadzały, a te auta z którymi ja miałem do czynienia z tyłu i tak mrugały na pomarańczowo
Są różne przypadki. Taki smaczek przytoczę o bardzo trwałych ułtach 16 zaworowych (nawet V6) - bezkolizyjnych (lata 91-96) - Japońskie ale produkowane w USA w tym na cały rynek państw EłUendriugto pisze:Moja była dwieście była przytargana przez ocean do Polski jako mienie przesiedleńcze.baron pisze:to raczej standardowy zabieg volvo przy sprzedaży samochodów w kanale Tourist & Diplomat Sales.endriugto pisze: To bardzo ciekawa historia. Plus dodatni do ogółu auta.
Jaki tam jest licznik? Mile czy km? Bo widzę że zderzaki są prawilne amerykanckie
za moich czasów pracy w VAP sporo szło 'amerykańców' które były dostosowywane do naszego ruchu.
zmieniane było tylko to, co niezbędne.
w wypadku mojej dwusety oznacza to tylko lampyzderzaki, radio strojące co 0,2MHz i wszystko inne jest w pełni amerykańskie (ten sam zakres zmian miałem w mojej poprzedniej dwusecie, tzw. Hansie Jurgenie).
przy czym określenie to co niezbędnez czasem zyskało inne znaczenie.
w nowszych wozach przeprogramowywało się radio, żeby miało krok częstotliwości europejski, licznik wyświetlał KM, a nie mile.
za to świateł nie trzeba było ruszać, bo to się zmieniało zazwyczaj w komputerze. sidemarkery nikomu nie przeszkadzały, a te auta z którymi ja miałem do czynienia z tyłu i tak mrugały na pomarańczowo
Ceniłem sobie jej odmienne smaczki.
Udało mi się nawiązać kontakt z salonem gdzie była sprzedana w 1989 i dali mi kilka informacji z historii serwisowej a nawet dane wysyłki auta do Polski.
trochę tak, a trochę jednak nie.Sinuspi pisze: Są różne przypadki. Taki smaczek przytoczę o bardzo trwałych ułtach 16 zaworowych (nawet V6) - bezkolizyjnych (lata 91-96) - Japońskie ale produkowane w USA w tym na cały rynek państw EłU![]()
ja sprawdziłem swoją dwusetę w systemie.endriugto pisze:Moja była dwieście była przytargana przez ocean do Polski jako mienie przesiedleńcze.
Ceniłem sobie jej odmienne smaczki.
Udało mi się nawiązać kontakt z salonem gdzie była sprzedana w 1989 i dali mi kilka informacji z historii serwisowej a nawet dane wysyłki auta do Polski.
Produkcja wg specyfikacji kontyngentu A realizowana na kontyngencie B i sprzedawana na kontyngencie C.baron pisze:trochę tak, a trochę jednak nie.Sinuspi pisze: Są różne przypadki. Taki smaczek przytoczę o bardzo trwałych ułtach 16 zaworowych (nawet V6) - bezkolizyjnych (lata 91-96) - Japońskie ale produkowane w USA w tym na cały rynek państw EłU![]()
Produkowanie samochodów na kontynencie A w specyfikacji kontynentu B i sprzedaż ich na kontynencie B to żadne aj waj.
Volvo to bodaj jedyna firma, która pozwala kupować expatom samochody w specyfikacji i cenniku (sic!) kraju, z którego pochodzą.
Cała procedura mienia przesiedleńczego nagle przestaje mieć sens
Oczywiście wymaga to pewnego fikołka, ale jak najbardziej dopuszczalnego i niezbyt trudnego.
Czyli mówimy o sytuacji, kiedy wóz jest produkowany w wersji kraju pochodzenia expata, ale potem wstecznie przystosowywany do kraju w którym aktualnie mieszka expat