No i, last but not least, nie czuję się pewnie jadąc z myślą, że za plecami leży 14 kg żelastwa, giętego w różnym stopniu i pod różnymi kątami. Staram się też chować wszystkie drobiazgi do schowka.
A tak - wrzucam na dach w minutę, w minutę zdejmuję. Po powrocie z gór szybka myjnia i zanim dojadę do domu to rower przesycha (istotne, bo stoi w sypialni).
Prędkość nie stanowi dla mnie takiego problemu. W różne miejsca w Sudetach mam dość blisko, nie prowadzi tu żadna autostrada, więc jadę 80-90 km/h. W ogóle rzadko rozwijam większe prędkości
Wkurzają mnie tylko wspomniane muchy i sól drogowa, która leci na rower.
Ustawka na rowery - jak najbardziej. Po mojej stronie chętnie pokażę szlaki w Masywie Ślęży, Górach Sowich, Kamiennych, Suchych, w Izerach, w Masywie Śnieżnika. A w Beskidy pojadę równie chętnie, bo bywam tam rzadko.