jakby co fura żyje, hamuje 100 razy lepiej po swapie na 305mm, niestety silnik jak umierał tak umiera dalej (choć nie wykluczone że wczoraj zaorałem go na dobre

)
Tak czy siak, czas zabrać się za wymianę jednostki.
i tu mam pewien dylemat:
Jak już pisałem wcześniej ze względu na mniej zabawy i fajny stopień sprężania pozostanę przy b230ET.
Ale jak już się za to zabierać to porządnie w związku z czym przed wrzuceniem tego pod maskę chciałbym go porządnie ogarnąć (czyt. raz a dobrze na jakieś kilkanaście lat spokoju).
Ogarnięcie to oczywiście w pierwszej kolejności płyny, wszystkie uszczelki (no właśnie jakie oprócz wałka, rozrządu, miski, odmy, głowicy, spływów, dostawki filtra ?), rozrząd (+ regulowane kółko i pompa wody), zrobienie głowicy na tip top (czy bawić się w polerowanie itd?).
Do tego chciałbym już dołożyć jakieś sensowne turbo - od razu mówię że nie oczekuje mocnego dmuchania i nie wiadomo ilu koni okolice bezpiecznych 210-220 mi starczą - fajnie byłoby żeby to wstawało wcześnie, nie musi u góry nie wiadomo jak dmuchać - byleby nie padało na pysk.
Plan wstępny jest taki:
B230ET zrobione na tip top + kółko (wyjściowo 182 konie)
zmiana korb na grubsze (13 mm zamiast 9mm)
turbo jakaś hybryda (może jak u kiviego w czerwonym? a może coś innego?)
i mam jeszcze jeden dylemat - czy grzebać przy tych korbach i je wymieniać, czy może szukać młodszego dołu z korbami 13mm i natryskiem (czy on faktycznie tyle pomaga?) i ew. wrzucić w ten młodszy dół tłoki od ET co by podpić stopień sprężania?.
Czekam na każdą opinię - w zasadzie wszystko będzie lepsze od tego co teraz siedzi, ale nie chciałbym za rok zabierać się za to ponownie bo coś mi nie będzie grało, albo coś nie wytrzyma
