Dość długo mnie nie było - z jednej strony przygotowania do półrocznego zesłania, z drugiej - konieczność odsprzątania domowego stanowiska pracy. Wreszcie jednak znalazłem kilka wieczorów i zamknąłem temat tylnej klapy. Póki co klapa była zamontowana, ale nie posiadała wcale poszycia, zdjęty był też trzeci stop. Trzeba było to w końcu zmienić - zacznę od inwentaryzacji. Poszycie prezentowało się tak:"
Niby nic strasznego nie widać - jakichś dziur, czy pęknięć... drugiej strony nawet nie warto omawiać, bo oprócz brudu nic jej na pierwszy rzut oka nie dolegało. Zbliżenia pokazują jednak, że ten element ma kilka poważnych mankamentów:
Różowo nie było. O ile urwane ucho można jeszcze jakoś pominąć - od biedy da się to ułapać na klajstrze, czy dwustronnej - to stan górnych otworów montażowych przypomina stan wojsk Karola XII po karolinernas dödsmarsch. W dodatku jedno jest zwichrowane i pęknięte. Brak jednego z mocowań przy klamce - na szczęście spory kawałek wyłamanego plastiku znalazł się w zakamarkach starej klapy. Wisienka na torcie - trzy spinki mocujące są czarne:
Zamontować czegoś takiego nie szło - poprzednio zrobiono to na śrubach do regipsów, na szczęście po wypraniu wykładzina zakryła dziury. Ma być porządnie, więc trzeba będzie to odtworzyć! Zacząłem od dorobienia ucha dolnego: z cieniutkiej blachy aluminiowej stosowanej w chłodnictwie wyciąłem podkładkę, do niej dopasowałem fragment równie cienkiej gumowej podkładki, która okazała się mieć idealny rozmiar, całość potraktowana została Motipem w kolorze L56W. Motip trafił również na spinki - okazuje się, że tak, można dostać czerwone spinki w ASO, nie są nawet drogie - coś koło 7PLN - ale trzeba zamówić... 50. Ciekawe, czy w całej Europie zebrałby na to chętnych.
Efektem zabawy było coś takiego:
Nie jest źle, czas zająć się brakującym mocowaniem przy klamce. Najpierw wklejenie znalezionego fragmentu na cyjanoakrylanie, potem docięcie odpowiedniej blaszki, na końcu - uzupełnienie "masy" masą epoksydową. Malować za bardzo nie szło, to jest amelilion, bez podkładu się tego nie pomaluje, tak jak opryskusa:
Póki co idzie dobrze - ale Japończykom w 1938 też szło dobrze, póki nie doszli nad rzekę Chałchyn-Goł i nie dostali łomotu. Górne mocowania nie istniały i ich naprawa zajęła największą ilość czasu. Wszystkie zostały wyczyszczone z resztek kleju do szyb, czy innego paskudztwa, a to zwichrowane - naprostowane przy użyciu opalarki. Następnie, korzystając z niepołamanego, tylnego poszycia z 745 (czerwone - odcień zupełnie inny, przez co podmienić nie idzie) zrobiłem wzorniki do płytek amelinumowych. Jeszcze kupno nowego narzędzia - w sumie każdy pretekst, by coś kupić do warsztatu jest dobry, lubię kupować narzędzia bardzo - miniszlifierki i przygotowanie otworów, dobranie malutkich śrub (pozostałości po rozbieraniu napędów CD lata temu) i dostałem coś takiego:
Na zbliżeniu jest to najgorsze, zwichrowane mocowanie. Teraz daje radę! Zostało to poskładać do kupy, nakleić na szybie "zaciemnienie" pod lampę stopu, ową lampę przykleić na taśmie dwustronnej do maski, wszystkie plastiki - uprzednio wykąpane w APC - potraktować biedachłopem i iść spać. Dziś rano dorobiłem nowe zdjęcia:
Aha, jeszcze to!
Good thing cum in small packages, czy jakoś tak. To zestaw czerwonych nakrętek do plastikowej obudowy kryjącej końcówkę podsufitki i mocowanie lampki bagażnika.
Podsumowanie naprawy klapy:
- wymieniona cała klapa na inną, niezniszczoną;
- wyremontowane poszycie;
- naprawiona krańcówka;
- wymieniona "dźwigienka" od wiązki klapy;
- wyczyszczona lampka tylna + całe poszycie plastikowe dachu, wraz z montażem oryginalnych zapięć;
- zamontowane chromowane listwy;
- zamontowany komplet napisów właściwych dla B204FT;
- poczyszczone wszystko, co się dało, naoliwione wszystko, co naoliwione być miało;
- pewnie jakieś drobiazgi, których nie pamiętam.
Teraz w planach jest odczyszczenie boczków i ponowne zamontowanie wykładzin - choć korci mnie wymiana na nowe (nie-OEMowe, OEMowe to ~130 PLN za sztukę...), do tego w drodze ze Szwecji jest już paczka z mocowaniami rolety i gniazdami kratki - co ciekawe, tych gniazd w kolorze czerwonym w katalogu do 960 nie ma. Chyba przejęte po 700...
Z gorszych rzeczy? Chłodnica cieknie, patałach andegaweński jeden. I nie działa spryskiwacz - na przednim zerwany przewód, na tylnym był spalony silnik, po podmianie mieli, ale nie leje - będę musiał posprawdzać instalację. We wtorek mam zaplanowaną wizytę u gazowników, będą sprawdzać, co trzeba poprawić - sygnalizowałem już wstępnie, że chciałby podmienić graty na setup podany przez
zachatąwujta i
saabauto, zobaczymy, czy się dogadamy. Więcej się chyba nie popsuło ostatnio. No i na benzynie pracuje bezproblemowo, ładnie kręci, trzyma równo doładowanie - nie mam pojęcia, czemu wtedy zakulał. Na gazie dalej słabo, ale o to będę dręczył serwisantów.
I jeszcze udało mi się znaleźć nowe zastosowanie dla schowka - kasety wchodzą idealnie:
W następnym odcinku - parapetówka i wylatujące dywany.