Volviak pokonał pierwsze 40km o własnych siłach po 8 latach postoju po drogach publicznych. Tym samym przebieg wzrósł do 56 117km:D
Powodem tej podróży był pierwszy i ostatni przegląd w naszym kraju.
Jak przystało na Volvo obyło się bez problemu. Podczas sprawdzania hamulców diagnosta zawołał drugiego i powtarzali badanie bo nie dowierzali w siły hamowania, stwierdzili, że mało które nowe auto ma takie hamulce, wyszło ponad 3x ponad wymagane minimum

Jedyne zastrzeżenie to spękana jedna tulejka w przednim zawieszeniu, bez tragedii, i tak będzie wszystko wymieniane przy okazji rozbiórki do blacharki. W przyszłym tygodniu jadę sprawdzić kolejnego blacharza, zobaczymy co gość potrafi i co powie. Jutro w planach mam odebranie już stałego dowodu i tablic. Zbiornik paliwa został oczyszczony od wewnątrz z rdzy, było jej naprawdę sporo, ale dziadek powiedział jak się czyściło zbiorniki w wojsku, został oczyszczony zgodnie z tą technologią. W dodatku w sobotę będę miał specjalną farbę, którą maluje się od wewnątrz cysterny kolejowe, więc problem zabezpieczenia zbiornika z głowy.
Z pozytywnych rzeczy:
- Zaskoczyła mnie elastyczność silnika, bez problemu można przyspieszać na 4ce od 40km/h
- Dynamika też mnie zaskoczyła. Wiadomo, rakieta toto nie jest, ale ojciec mówił, że nie mógł za mną nadążyć jadąc japońskim wodzidłem z przełomu wieków.
- Całkiem niezłe światła, mam wrażenie, że żółte żarówki zdecydowanie mniej męczą oczy.
- Ogrzewanie wnętrza ma moc kominka
Plusy ujemne:

- zawór nagrzewnicy stanął w pozycji otwartej i pomimo braku trójkątnych szybek było gorąco (szybki już mam, trzeba je przykleić)
- brak lusterek to porażka, jazda po drodze która ma więcej niż jeden pas w jednym kierunku to katorga
- zdecydowanie brakuje piątki, już zacząłem poszukiwania zestawu nadbiegu
- miałem wątpliwą przyjemność testowania działania gaśnicy, na szczęście obyło się bez większych szkód
- statyczne pasy bezpieczeństwa, przynajmniej na miejscu kierowcy to porażka, nie da rady się np. wychylić żeby zobaczyć co się dzieje
- brak mi wyczucia tej skrzyni biegów, ta długa dźwignia ma dość duży skok i luz, zdarzyło mi się wrzucić 4kę zamiast 2ki. dodatku nie wolno szybko wrzucać jedynki, można przez przypadek wrzucić wsteczny (też do siebie i do góry, trzeba tylko mocniej naciągnąć sprężynę)
Ogólnie frajda z jazdy jest nieziemska, ojciec stwierdził, że może nie setą, bo jest nieco spartańska, ale taką 2xx mógłby jeździć na co dzień
