




Tak widać. Nalot jest na połączeniu. Nie na wierzchu. Nie da się spolerować. Musiałbym to złamać i użyć właściwego kleju. Nie będę tego ruszał. Jutro przestane na to zwracać uwagę a docelowo będzie tam inny.endriugto pisze:Widać posklejane pęknięcia czy zbielało na około?

Po rozmowie z psychologiem i silnych lekach udało mi się zasnąć. Zacząłem chodzić na terapie, a cała rodzina mnie wspiera. Będzie dobrze. Już nie płaczę. Obawiam się jednak że już nigdy nic sam nie zrobię przy Łosiu. Będę wzywał serwis. Dziękuje za troskę MareczkuMareek pisze:Brzydki odcinek o kierunkach. Współczuję, mam nadzieję, że możesz w nocy jakoś zasnąć
Zalewał już to klejem ale on nie wnika. Zalałem żeby uzyskać pełna szczelność bo w przeciwnym razie parowałby. Ciała dałem z klejem szybko wiążącym. Pierwsze o czym pomyślałem to to że musi być równo sklejone i jeśli będzie idealna gładź i połysk to będzie git. Mam klej do plastików tzw. spawanie ale długo wiąże i go olałem. Kropelkowałem na te połączania tez nitro ale też nie wnikało. Olać. Idę pojeździć na rowerzeendriugto pisze:A jakbyś spróbował zalać te pęknięcia klejem. Może ponakłówać igłą od strzykawki i wprowadzić klej w wolne przestrzenie? Ja tak ratowałem tylną lampę w 745 i ślady widać tylko jak na prawdę dobrze się przyjrzysz.