To trochę mnie nie było.
Siedzę w krainie wiatraków, czyszcząc rynek z salonowych modeli Volvo od Stahlberga i udając, że pracuję. Na święta wpadłem do domu i udało mi się trochę czasu wygospodarować na walkę z Volvo. Plany miałem duże, ale jak to zwykle bywa, nie wszystko zdążyłem zrobić. Postaram się w miarę po kolei opisać, co udało się poprawić.
Zaczynam niestety od poprawek w poszyciu klapy. Zauważyłem, że zaczyna odstawać trzeci stop; w pewnym momencie szpara była na tyle duża, że nie było już sensu udawać, że można to olać, szczególnie, że wklejona ostatnio w miejsce oberwanego "koluszka" u dołu uszczelka wraz z metalowym pierścieniem zaczęła się odklejać. Poszycie szybko trafiło na stół operacyjny, gdzie okazało się, że:
->koluszko zerwane
-> trzeci stop odklejony od szyby
-> wytargało te czarne bolce z klapy tylnej, bo z blaszek nie było w stanie, choć nieco je powyginało.
Nie wiem, na ile na tych bolcach, które mam, da się to poskładać na sicher, ale póki co ograniczyłem się do dodania dodatkowych dwóch śrub do każdego, łąpiąc blaszki w każdym z czterech rogów. Z uszczelką postanowiłem się nieco pobawić - najpierw zerwałem starą, która niby ładnie wyglądała, ale miała dość dobrze widoczną strukturę-kratkę. Ostatnio znalazłem gładką, grubszą uszczelkę, która lepiej będzie wyglądać. Dodałem tylko dwie śruby, żeby uniknąć zerwania po raz wtóry:
Z takimi łbami nie ma co marzyć, że to będzie dobrze leżeć, w ruch poszła więc miniszlifierka i efekt końcowy wyszedł tak:
Cały czas jednak pozostawał problem w postaci ziejącej dziury po śrubie, którą ktoś radośnie wrąbał w klapę, co by się trzymało. Łatanie szpachlówką mogłoby być najprostsze, ale grozi stratą struktury poszycia, jak się paluch obsunie + robienie struktur innych, niż cienkie warstwy ze szpachli zazwyczaj kończy się źle. Z pomocą przyszedł jednak Związek Radziecki:
Dawno, dawno temu producenci modeli lubili wypraski w dziwnych kolorach - nie tylko ci ze Wschodu, Matchbox też często płodził dziwne, żółte, czy zielone wypraski, Revell miał na pewno czerwone (niby do Fokkera Dr.I Richtofena, ale zawsze). W Polsce dość często trafiały się niebieskie, NRDowski Plasticart pakował sporo srebrnych modeli (choć tam zakładano, że tylko część zestawu się maluje i miało to jakiś sens). Ja miałem kiedyś Canberrę z firmy NOVO - to były re-paki angielskiego Froga sprzed lat, właśnie w ciekawych kolorach. Canberra wydana była w obrzydliwych, brązowych wypraskach - i jedna z nich, z jakimiś niewykorzystanymi częściami, leżała sobie na strychu. Wystarczyło delikatnie powiększyć dziurę po śrubie i pojawił się taki patyk:
Znowu miniszlifierka, potem nieco poprawek wokół, podobne podejście do śrub - ich nie wycinałem "do zera", bo wtedy skończyłoby się to pooraniem plastiku, a tak skróconych gwintów i tak nie widać, dokleiłem i uszczelkę i pomalowałem:
Trochę widać przejście między plastikiem, a gumą - aczkolwiek po zamontowaniu już nie. Nieszczęsne światło stopu znów wstawiłem na taśmie dwustronnej - jakby ktoś miał dokładną nazwę tej Scotch, na której mocowane są żaluzje, to będę wdzięczny, może ona coś da... Zostajemy przy tyle. Nie działał mi spryskiwacz szyby tylnej, wymieniłem, pompę, zaczęło buczeć, ale nie ciekło. Rozłożyłem prawy boczek bagażnika, rozmontowałem trójnik - do tego miejsca płyn dopływał. Czemu dalej nie? Ano temu:
Na początku myślałem, że tam jest jakaś uszczelka, a to był brud i kamień - nie wiem, wodę ktoś lał, czy co? Grunt, że po przeczyszczeniu, złożeniu na nowo i ponownej zabawy z dyszą spryskiwacza udało się całość uruchomić, choć korci mnie, żeby samą dyszę kupić nową, bo jednak trochę powoli to płynie.
Ok, skoro prawa ściana jest rozebrana, to może warto ją wykąpać? Zdjąłem oba boczki, do tego poszycie ostatniego słupka i boczne podłogi, wyekspediowałem do łazienki. W międzyczasie dołożyłem brakujące zapięcie do wnęki na narzędziownik:
Przygotowane do kąpiei elementy wyglądały koszmarnie - nie wiem, ktoś tarzał je w błocie, czy palił w bagażniku słoninę?
Na szczęście zmasowany atak APC + szczotki do paznokci + prysznica daje efekty takie, jak poniżej - dla porównania położyłem jeszcze nie wyczyszczoną, drugą stronę:
Połamane elementy plastikowe pokleiłem, postaram się też uzupełnić wyłamane "łapki", żeby całość trzymała się bez konieczności wkręcania blachowkręta. Chyba nawet mam na wzór element z 740, ale muszę się dogrzebać - leży w Passacie, który stoi u mechanika, a ja nie mam czasu pojechać wozu odebrać. No i trzeba jakoś uzupełnić brakujący materiał - popatrzę w sklepie z materiałami, czy mają podobny plusz, żeby odtworzyć ubytki. Miejsce jest na tyle niewidoczne, że niewielka niezgodność odcienia nie rzuci się w oczy. Swoją drogą, jak powinien pachnieć wyprany element tapicerki? Czy powinno się je czymś, nie wiem, wypachnić?
Zabieram się teraz - a raczej mechanik się zabierze - za kolejny element remontu, układ chłodzenia. Sprawiłem sobie taki śliczny pakuneczek:
Do tego nowa chłodnica, pompa wody... i chyba rury i nagrzewnica, czytaj - ze starego układu chłodzenia zostanie... nie wiem, blok silnika się liczy? Stare rury są w środku koszmarnie brudne i nie wiem, czy da się to wypłukać. A jeśli się nie da, to pewnie najmądrzej wyremontować cały układ, a nie kawałek. Przy okazji sprawdzi się, czy aby na pewno UPG jest tam, gdzie być powinna i ewentualnie skieruje silnik na szlifowanie zębów...to jest głowicy. A, no i zerknie w rozrząd, może te wałki jednak wpiąć, co by było, jak w serii.
Ruszyłem też z tematem gazu - odezwałem się do Grzegorza z GS-Auto i mam już wstępny plan gry. Przy okazji pożegnamy blow-jo...blow-offa, zastępując właściwym zaworem upustowym. Aha, no i przedtem pewnie turbo przejdzie regenerację, jeśli organoleptyczne badanie wykaże podejrzenia, że jest nie do końca w formie.
Co jeszcze? Po godzinnej walce rozebrałem i uruchomiłem mechanizm haka, więc kula powędrowała na swoje miejsce. W drodze jest już wiązka 13-pinowa, mam też "lampkę" podpięcia przyczepy na deskę. Po skompletowaniu auto trafi do przeglądmistrza, żeby wystawić odpowiednie zaświadczenie, że ciągnąć trzyczepkę może i powinno. Jedyny zgrzyt - z hakiem przyszła taka trapezoidalna w przekroju nakładka, niepasująca niby (za mały otwór na kulę) i popękana, ale całkiem fajna. No i zwiało mi ją gdzieś... Chyba poduczę się autocada i zaprojektuję odpowiednią do wydrukowania na drukarce 3D.
Aha, no i jeszcze zawieszenie tył. Po długim kombinowaniu udało mi się dostać w Krakowie fabrycznie nowe Nivomaty - co prawda nie do 960, ale z praktycznie tym samym mocowaniem i o wiele, wiele niższą ceną. Do tego dedykowane sprężyny i w efekcie przewiezienie kompletu kół do trzech aut, czy 150kg otrębów z młyna nie wywołuje żadnego widzialnego obniżenia zadu.
I pożegnalna fotka na felgach Rigel i zimowych oponach - w bagażniku czekają już na montaż cztery Novy wraz z nowiutkimi Dunlop BlueResponse - miałem kupować coś używanego, bo w lecie auto mało będzie jeździć, ale trafiły się w śmiesznej cenie naprawdę fajne nowe opony, to też długo się nie zastawiałem.
Co następne? Prawdopodobnie lepienie plastików, bo w kraju będę tylko na cztery dni w połowie miesiąca, a auto pewnie będzie stać w warsztacie, to i nic innego nie zrobię.