Wóz przejechał testowo 40km, czyli prawie tyle co zrobiłem nim od zakupu

I światu obwieścił na biało, że habemus sigillum, co z łaciny na nasze przekłada się mamy uszczelkę.
a w sumie to nie mamy.
Na razie trafia do garażu, bo poziom wkurwu na ten złom przekracza wszelkie dopuszczalne normy.
Ale jak ochłonę, to czapa leci znowu i zobaczymy co tam się wydarzyło.
Ktoś z Was ma do pożyczenia liniał, żeby sprawdzić na ile blok jest równy?
Ja wiem, że redblock to żeliwo i ciężko mu zrobić krzywdę.
Fakty, które nie są bez znaczenia to na pewno to, że turbo dawno temu zostało ustawione na blisko 1bar.
Oczywiście podlane jest na bogato BSRowskimi czipami

w złotym komputerze (jak znam życie to ich jedynym zadaniem jest właśnie lać na bogato niezależnie od tego co się dzieje)
Wydaje mi się, że powyższe powinna wytrzymać fabryczna uszczelka, tym bardziej, że dawno temu sam jeździłem z turbiną dmuchającą nieco ponad 0,7 i nic złego się nie działo.
Ale może ktoś coś mądrego dopowie albo podpowie?