Plany były proste - klimatyzacja i poprawienie instalacji gazowej. Powiedzieć łatwo - zrobić trudniej. Zaczęło się od klimy. Auto miało ładny parownik, skraplacz, oraz kompresor (wymagał tylko przeglądu). Problemem były rury, poutleniane, oraz chłodnica - która sypała się w rękach. Do tego świrujące czujniki. Auto spędziło w warsztacie jakiś tydzień, po którym... na szczęście wyjechało zrobione. Klimatyzacja działa, chłodzi, zachowuje się jak należy. Za jedyne... 1750 PLN. Mówiłem już, że mógłbym wziąć nowe V90 w leasingu i taniej by mnie wyszło? Jeśli nie, to właśnie mówię. Zdjęcie pokazuje nową chłodnicę, teraz jest już mniej ładna, a bardziej robaczywa. Ale chłodzi cały czas super.

Praktycznie natychmiast po zakończeniu pracy nad klimatyzacją wóz trafił do Serocka, do GS Auto. Byłem przekonany, że wysyłam auto, w którym trzeba "jedynie" ogarnąć instalację gazową. Znowu - nie dało się bardziej mylić. Zacznijmy od tego, że maska przestała się otwierać. Jak się już otwarła, to okazało się, że EBC nie żyje, DV trzeba poprawić, aparat zapłonowy pamięta mur berliński. Co do instalacji... zrobiona, zgodnie z przewidywaniami, na odczep się, wiązka lutowana z byle czego... praktycznie co chwilę okazywało się coś nowego. Koniec końców, wóz przeszedł praktycznie pełną przebudowę instalacji, połączoną z wymianą i przestawieniem komputera w inne miejsce, kompletem nowych wtrysków, nową wiązką, MBC. Wrócił w znacznie lepszej kondycji - z małym "ale". Otóż jest to pełna wersja bi-fuel: trzy cylindry pracują na gazie, czwarty na benzynie. Dlaczego? A tego to nikt nie wie. Kompresja w porządku, układ zapłonowy nowy, komputery nie widzą błędów. Grzegorz konsultował sprawę z innymi ośrodkami wolnej myśli - nikt nie wie, co się dzieje i dlaczego. Może źródłem problemu jest komputer benzynowy? A może to "ficzer" B204FT i jego krótkich czasów wtrysków? W każdym bądź razie, na razie wóz objeżdżam i objeżdżam, może jeszcze przeskanowanie go po większym dystansie coś podpowie? Póki co wóz trzyma się na przyzwoitym spalaniu rzędu 11-15L sumy obu paliw na 100 km. Tak to wygląda pod maską:


Ja sobie też trochę dłubię, choć w mniejszej rzecz jasna skali. Póki co udało mi się odratować antenę, a raczej złożyć sobie jedną z kilku: udało mi się przechwycić dwie niesprawne anteny, od sedana i kombi oraz nowy "bacik".

Co jeszcze? Znalazłem kratę. Założyłem. Pasuje całkiem ładnie. Nie wiem tylko, co i gdzie z tych blaszek zamontować - nie są to czasem dwa zestawy? Są jakieś łapki do "trzymania" kraty w pozycji otwartej, pod dachem?

Zdjęcie chwilowo czystego wozu. Zaraz potem znowu zrobił się brudny - co noc jeżdżę polem i lasem z lekami do koni.



Co teraz? Nie wiem. Dopóki wóz jeździ jako prawie-że-karetka-weterynaryjna, to nie ma sensu robić z przodem USowym - choć nie ukrywam, że kompletuję sobie żarówki i podobne - gałęzie mogą być dla plastikowych kloszy zabójcze. Mam też przycisk do wysuwania anteny - ale zakładanie go ma sens z docelowym radiem. Czarne 805 trafiło do naprawy (od początku nie ma podświetlenia). Miało je zastąpić 815 PSS, w stanie w pełni sprawnym. Niestety - to co mnie dotarło okazało się być nieco inne: nie ma podświetlenia lewego górnego rogu, nie działa też napęd CD. Jak się sprawa rozwiąże, nie wiem - możliwe, że wkrótce pojawi się wpis w dziale "recenzje sprzedawców" i nie będzie pozytywny. Zobaczymy. Spróbuję może ogarnąć szyby - usunąć przyciemnienia - oraz minimalnie poprawić lakier na lewym tyle, bo ta srebrzanka jednak straszy niesamowicie. W czwartek jadę z kolei do mechanika, zobaczymy, czy przypadkiem sprzęgło, albo dwumasa się nie poddały/poddają.
Jeszcze pożegnalne foto z pracy i - cóż, pewnie kolejny post za kolejne 2 miesiące.










