960 Kredki
: 09 października 2017, 12:06
Przyjechało!
Dokładnie miesiąc temu roztargniony kierowca dostawczaka wjechał mi w tył mojej 850-tki i wbił mnie w poprzedzającego mnie golfa. Był płacz, lament, długie L4 i pytanie "co teraz?"... Osiemseta po zmiażdżeniu wyglądała nawet nieźle, ale po tym jak zostawiła 4 ślady, to została spisana na straty.
Okazało się, że sąsiad ściąga hobbystycznie auta zza wszelkich granic Polski, padło hasło "poszukaj fajnego volvo" i już tydzień po zdarzeniu robiłam przelew za moje nowe auto. W końcu przyjechało do Polski, dobiło do Bierunia, wsiedliśmy w lawetę i oto co mam:





960 3.0, za książką serwisową wersja Ambassador. Odkupione od pierwszego właściciela. Facet kupił Volvo w Danii, przyjechał nim o Holandii i tam przez 24 lata pozostawało w rodzinie
W momencie, gdy przyjechał do mnie miał przejechane 391 720 km i wnętrze wciąż jest w rewelacyjnym stanie. Ogromna przepaść w wykonaniu pomiędzy 850 a 960! Wszystkie pokrętła chodzą płynnie i delikatnie przeskakują, elektryczne fotele działają w każdym zakresie, pamięć pozycji fotela też działa, elektrycznie podgrzewane fotele - działają, skrzynia automatyczna - bez zarzutu, klima nabita - działa (na nowy czynnik), skórzane fotele niepopękane, a skóra dalej miękka, potencjometr przy liczniku działa - rewelacja! Do tego zawieszenie w bardzo dobrym stanie (pomijając lewy przód). Na wyposażeniu mam oryginalny Volvo Guard Alarm System i volvowską zmieniarkę na 6 płyt, co mnie baaaardzo cieszy
Wśród wszelkich książek i książeczek do auta mam nawet intrukcję do radia (które akurat dupy nie urywa), instrukcję do alarmu i formularze szkody na drogach europejskich wydane przez volvo. Takie tam smaczki
Na dzień dobry stanie w warsztacie na pełen serwis hamulców, zawieszenie z przodu i poprawienie mankamentów lakierniczo-blacharkskich. Wraz z autem przyjechała mała puszka lakieru (wygląda, że też była kupiona w serwisie
) - poprzedni właściciel zakropkował odpryski parkingowe od uderzeń z drzwi innych aut i parę rysek, co wygląda fatalnie... Do tego na nadkolach pojawia się trochę nalotu rdzawego, w miejscu gdzie lakier jest ewidentnie wypiaskowany. Auto też przez ostatni czas posługi u poprzedniego właściciela nie było garażowane, a na pewno jakiś czas stało niejeżdżone - słońce oparło się na lakierze z jednej strony, a do tego na dachu schodzi klar. Na pierwszy ogień to pójdzie do zrobienia, bo narazie więcej mankamentów mechanicznych nie odkryto
Mimo tego, że lakier nie jest idealny, to cały zakup uważam za złoty strzał. Jestem pod wrażeniem 
Dokładnie miesiąc temu roztargniony kierowca dostawczaka wjechał mi w tył mojej 850-tki i wbił mnie w poprzedzającego mnie golfa. Był płacz, lament, długie L4 i pytanie "co teraz?"... Osiemseta po zmiażdżeniu wyglądała nawet nieźle, ale po tym jak zostawiła 4 ślady, to została spisana na straty.
Okazało się, że sąsiad ściąga hobbystycznie auta zza wszelkich granic Polski, padło hasło "poszukaj fajnego volvo" i już tydzień po zdarzeniu robiłam przelew za moje nowe auto. W końcu przyjechało do Polski, dobiło do Bierunia, wsiedliśmy w lawetę i oto co mam:





960 3.0, za książką serwisową wersja Ambassador. Odkupione od pierwszego właściciela. Facet kupił Volvo w Danii, przyjechał nim o Holandii i tam przez 24 lata pozostawało w rodzinie
Na dzień dobry stanie w warsztacie na pełen serwis hamulców, zawieszenie z przodu i poprawienie mankamentów lakierniczo-blacharkskich. Wraz z autem przyjechała mała puszka lakieru (wygląda, że też była kupiona w serwisie