[240] b230f kręci ale nie odpala
: 24 grudnia 2018, 12:22
Witam,
Mam problem ze swoją 240tką - otóż nie odpala. Od jakiegoś czasu bywało tak, że na ciepłym silniku paliła czasem dopiero za drugą próbą aczkolwiek było to sporadyczne. Od niedawna zaczęła też palić za drugą próbą też na zimnym ale nadal nie było to regularne. JAK JUŻ ODPALIŁA TO JEŹDZIŁA NORMALNIE Przedwczoraj pojechałem do serwisu na wymianę oleju w skrzyni biegów, zatrzymałem się przed nim, zgasiłem silnik aby zapytać czy mnie obsłużą itp. Wracam do auta i już nie zagadała a próbowałem z 20 razy (łącznie około godziny czasu na to straciłem bo liczyłem, że jak silnik ostygnie będzie ok). Finalnie nic - auto zepchane na bok, wróciłem po kilku godzinach z kolegą (i zapasowym aku) aby coś podziałać i nadal kręciła ale nie odpalała a silnik był całkowicie wystudzony aczkolwiek nagle dziwnym trafem przekręciłem i znikąd - silnik zaczął pracować więc wróciłem do domu.
Po powrocie do domu wymieniłem: świece, czujnik położenia wału, przekaźnik pompy paliwa i sprawdziłem wszystkie bezpieczniki. Regulator ciśnienia paliwa też sprawdzony i jest ok. Obstawiałem, że winnym może być ten czujnik położenia wału ponieważ stary miał rozdartą izolację i kable na wierzchu ale jak widać to chyba nie to. Dodam tylko, że iskra jest i paliwo jest (pełen bak). Podczas wrzucania kluczyka na pozycję <zapłon> nie słyszę syczenia pompy mimo, że samochód jest w małym zamkniętym garażu. Migadełko sprawdzane - błędów brak.
Może być tak, że to pompa zdechła tylko pytanie - czy wtedy odpalałby wcześniej znikąd?
Jeśli ktoś ma schemat rozmieszczenia masy w 240 (1990r) to bardzo bym prosił o poratowanie!
Dzięki!
Mam problem ze swoją 240tką - otóż nie odpala. Od jakiegoś czasu bywało tak, że na ciepłym silniku paliła czasem dopiero za drugą próbą aczkolwiek było to sporadyczne. Od niedawna zaczęła też palić za drugą próbą też na zimnym ale nadal nie było to regularne. JAK JUŻ ODPALIŁA TO JEŹDZIŁA NORMALNIE Przedwczoraj pojechałem do serwisu na wymianę oleju w skrzyni biegów, zatrzymałem się przed nim, zgasiłem silnik aby zapytać czy mnie obsłużą itp. Wracam do auta i już nie zagadała a próbowałem z 20 razy (łącznie około godziny czasu na to straciłem bo liczyłem, że jak silnik ostygnie będzie ok). Finalnie nic - auto zepchane na bok, wróciłem po kilku godzinach z kolegą (i zapasowym aku) aby coś podziałać i nadal kręciła ale nie odpalała a silnik był całkowicie wystudzony aczkolwiek nagle dziwnym trafem przekręciłem i znikąd - silnik zaczął pracować więc wróciłem do domu.
Po powrocie do domu wymieniłem: świece, czujnik położenia wału, przekaźnik pompy paliwa i sprawdziłem wszystkie bezpieczniki. Regulator ciśnienia paliwa też sprawdzony i jest ok. Obstawiałem, że winnym może być ten czujnik położenia wału ponieważ stary miał rozdartą izolację i kable na wierzchu ale jak widać to chyba nie to. Dodam tylko, że iskra jest i paliwo jest (pełen bak). Podczas wrzucania kluczyka na pozycję <zapłon> nie słyszę syczenia pompy mimo, że samochód jest w małym zamkniętym garażu. Migadełko sprawdzane - błędów brak.
Może być tak, że to pompa zdechła tylko pytanie - czy wtedy odpalałby wcześniej znikąd?
Jeśli ktoś ma schemat rozmieszczenia masy w 240 (1990r) to bardzo bym prosił o poratowanie!
Dzięki!