245 B230F 93r - Granatowe
: 11 grudnia 2021, 18:43
Cześć wszystkim!
Mam na imię Kamil, lat 25 i od jakiegoś czasu jestem czytelnikiem forum. Dokładniej od około 24 marca kiedy to kupiłem swoje pierwsze Volvo 240.
Troszkę się zabierałem na napisanie pierwszego posta
Przedstawię wam po krótce zarys moich przygód od marca aż do teraz.
Volvo sprowadziłem z Holandii. Dlaczego z Holandii? Otóż czaiłem się na volvo od około 3 lat na polskim rynku i nie znalazłem żadnego, co by utrzymało moje zainteresowanie. Zazwyczaj jak już jakieś ogłoszenie było w miarę atrakcyjne, to po przyjechaniu i obejrzeniu okazywało się, że jednak nie jest tak kolorowo. Wystarczyło zajrzeć pod samochód.
Moim głównym zainteresowaniem cieszyły się w tamtym momencie 945 oraz 245, a z czasem zacząłem się też rozglądać za 745. (Jak widać w grę wchodzi tylko kombi. Zajmuje się wieloma rzeczami i potrzebuje pojemnego samochodu)
Pomyślałem sobie, że nie ma co szukać samochodu marzeń w Polsce wśród Januszy Biznesu; że pewnie kiepski stan w Holandii, będzie lepszy niż dobry stan w Polsce. Zatem decyzja zapadła.
Najbardziej zainteresowany byłem błękitnym volvo 240, które, według opisu, należało do jednego właściciela od ostatnich 20 lat. Koniec końców, mimo kontaktu ze sprzedawcą i uprzedzaniu, że zamierzam przyjechać ogłoszenie zniknęło, a samochód został sprzedany (Parę tygodni później znów się pojawił).
Stworzyłem więc sobie mapę z aktualnymi ogłoszeniami, pożyczyłem opla od wujka w Dortmundzie i wyruszyliśmy z ojcem na łowy.
Mój budżet na samochód wynosił około 10 tysięcy złotych. Na tamten moment wychodziło około 2200 euro. Jako pierwsze znaleźliśmy volvo 245 z LPG za 3000euro. Trochę przekraczało nasz budżet, ale obejrzeć zawsze można.
I co? Samochód od sprzedawcy co się zajmuje restauracją i sprzedażą zabytkowych samochodów (to Volvo było najmłodsze na parkingu). Facet zaczął mówić, że to samochód jego znajomego, który ma go 15 lat i mocno o niego dbał cały ten czas. Zaczął pokazywać rachunki i faktury serwisów nazbierane prawie od nowości. Stara śpiewka sprzedawców tak sobie pomyślałem. A samochód? Prezentował się całkiem nieźle. Żadnych widocznych na pierwszy rzut oka ognisk rdzy. Lakier naprawdę w pięknym stanie. Silnik pali od tradycyjnych 3 obrotów choć na liczniku 640 000 przebiegu zrobionych na LPG. Do ideału mu zapewne daleko, ale do złomowiska też. Oglądaliśmy go z ojcem z 2 godziny mimo, że wiedzieliśmy, że i tak nie mamy na niego kasy. W każdym razie postanowiliśmy złożyć ofertę.
Poniżej postaram się zrekonstruować przebieg negocjacji.
My: To jak z tym samochodem, ile jesteś w stanie zejść z ceny?
Handlarz: Mogę zejść do 2800 euro bo [znów śpiewka o fakturach itp].
My: Nieee niee. Tyle napewno nie damy. 2200 to jest max jaki możemy dać.
Handlarz:
(machnął rękami) A to idźcie w cholerę. Tyle napewno nie zejdę. Myślałem, że powiecie 2500.
My: To jest pierwsze Volvo, które oglądamy, a przed nami jeszcze długa droga. Jak nie 2200 teraz, to pojedziemy i pewnie już tu nie wrócimy.
Handlarz: 2200 i bierzecie go tu i teraz?
My: Tak.
Handlarz: (wzdechnął) No dobra...
Szczerze? kompletnie się nie spodziewałem, że tak się to potoczy. Ciężko mi powiedzieć, czy podjąłem dobrą decyzję bo nie obejrzałem tam już żadnego innego volvo. Mimo to jestem zadowolony z zakupu choć co rusz pojawia się kolejna rzecz do zrobienia.
Poniżej zdjęcie zaraz po kupnie: A tutaj już na podwórku w Polsce: Podsumowując:
Model: Volvo 245
Silnik: B230F 115 koni + Kat
Rok produkcji: 1993
Kolor: Granatowy
Przebieg w momencie kupienia: 638 156
Dodatkowo: LPG, Klimatyzacja (nie działa)
Hak jest zamontowany na dodatkowym stelażu ze względu na umiejscowienie butli od gazu. Widziałem chyba na tym forum czerwone Volvo z takim samym rozwiązaniem. Zarówno LPG jak i klimatyzacja zostały zamontowane "Fabrycznie".
Po kupnie spędziliśmy jeszcze kilka dni w Dortmundzie u wujka i ogarnęliśmy kilka podstawowych spraw związanych z autem. Przede wszystkim od razu wymieniliśmy olej silnika, oraz olej skrzyni biegów. W tym momencie okazało się też, że delikatnie cieknie olej przy pompie wody. Stąd brało się czasem piszczenie paska i podejrzewam, że problemy z alternatorem też mogą być tym spowodowane (Dalej tego nie zrobiłem
będę to szczegółowiej opisywał w przyszłości)
Kolejna rzecz to koła. Po wyjeździe na autostradę zaczęło mi majtać kierownicą przy prędkości 90-100km/h. Na szczęście wyważenie prawie całkowicie zniwelowało bicie. Niedawno jak zmieniałem opony na zimowe okazało, że w jednym kole była dętka xD. Przy okazji ustawiłem zbieżność i teraz prowadzi się wyśmienicie.
W między czasie oczywiście okazało się, że w Polsce butle LPG mają ważność 10 lat, a po przeglądzie butli max 20. Zatem nie mogłem przejść pierwszego przeglądu w kraju z moją 28 letnią butlą. Butla oczywiście holenderska Vialle więc wymiana kosztuje fortunę. Zatem pomysł, żeby dostosować do Polskich standardów. Rozmiar butli ciężko dostępny. Nikt się nie chce podjąć wymiany... Miesiąc jeździłem od warsztatu do warsztatu, żeby znaleźć magika co to ogarnie. Dopiero mały zakład we Wrocławiu z Panem Ryszardem na czele się podjęli. (Jakby ktoś pytał - Jakart Auto Gaz). Przy okazji dodam, że bardzo zależało mi na pozostawienie butli w tym samym miejscu. Lubię mieć dużą przestrzeń w bagażniku. (Był jeszcze pomysł, żeby zrezygnować z gazu... I gdyby ceny gazu wtedy były takie jak teraz prawdopodobnie bym to zrobił... Trudno)
Koniec końców gaz został ogarnięty. W prawdzie od tamtej pory mam problem z pojawiającą się od czasu do czasu kontrolką sondy lambdy ale to pozostawię na osobny temat.
Co rusz pojawiają się kolejne rzeczy do roboty. Jadąc w sierpniu po autostradzie jakiś kamyk uszkodził mi przednią szybę. Malutkie pęknięcie w rogu. Prawie nie widoczne. Jednak z biegiem czasu się powiększało, aż do tego stopnia, że zaczęło się rzucać w oczy. By nie kusić losu ostatnio kupiłem nową szybę i wczoraj (10.12) ją wymieniłem. Przy okazji okazało się, że mam trochę zgnite podszybie (także poruszę ten temat osobno).
No a dzisiaj? Już ucieszony, że szyba ogarnięta i jebs - złamał mi się lewy zawias bagażnika
.
Może jest tu ktoś mający zapasowe części do Volvo? Nowy zawias na skandixie 140 Euro
. Zacząłem wydzwaniać do ogłoszeniodawców z OLX i Allegro. Zobaczymy czy ktoś się odezwie. Przy okazji to mnie zmotywowało do napisania tutaj swojego powitania. 
Podsumowując jestem zadowolony z zakupu, chociaż mam ciągle listę rzeczy do zrobienia. Samochód jest moim Daily driver (nie mam innego auta) także ciężko mi sobie pozwolić na kilku dniową naprawę. Nie mam też garażu, w którym mógłbym się zaszyć i bez skrupułów rozebrać samochód.
Z rzeczy, które napewno muszę zrobić:
- Lewy zawias klapy bagażnika,
- Ogarnąć kwestię sondy lambdy przy jeździe na LPG (Mam pewne podejrzenia, ale muszę znaleźć kogoś kto się na tym bardziej zna i będzie chciał mi pomóc)
- Przegląd elektryki w aucie (Podobnie jak wyżej)
- Podszybie
- Założyć wieszak tłumika (jeden się urwał)
- Wymienić uszczelkę pompy wody
Będę się starał wrzucać tutaj na bieżąco posty z kolejnymi zmianami.
Zachęcam do komentowania i dzielenia się swoimi opiniami. Sam, pomimo, że jestem fanem tych aut od dawna, dopiero kilka miesięcy mam z nimi bezpośredni kontakt i dopiero się ich uczę.
Pozdrawiam wszystkich fanów Volvo i wesołych świąt
Mam na imię Kamil, lat 25 i od jakiegoś czasu jestem czytelnikiem forum. Dokładniej od około 24 marca kiedy to kupiłem swoje pierwsze Volvo 240.
Troszkę się zabierałem na napisanie pierwszego posta
Przedstawię wam po krótce zarys moich przygód od marca aż do teraz.
Volvo sprowadziłem z Holandii. Dlaczego z Holandii? Otóż czaiłem się na volvo od około 3 lat na polskim rynku i nie znalazłem żadnego, co by utrzymało moje zainteresowanie. Zazwyczaj jak już jakieś ogłoszenie było w miarę atrakcyjne, to po przyjechaniu i obejrzeniu okazywało się, że jednak nie jest tak kolorowo. Wystarczyło zajrzeć pod samochód.
Moim głównym zainteresowaniem cieszyły się w tamtym momencie 945 oraz 245, a z czasem zacząłem się też rozglądać za 745. (Jak widać w grę wchodzi tylko kombi. Zajmuje się wieloma rzeczami i potrzebuje pojemnego samochodu)
Pomyślałem sobie, że nie ma co szukać samochodu marzeń w Polsce wśród Januszy Biznesu; że pewnie kiepski stan w Holandii, będzie lepszy niż dobry stan w Polsce. Zatem decyzja zapadła.
Najbardziej zainteresowany byłem błękitnym volvo 240, które, według opisu, należało do jednego właściciela od ostatnich 20 lat. Koniec końców, mimo kontaktu ze sprzedawcą i uprzedzaniu, że zamierzam przyjechać ogłoszenie zniknęło, a samochód został sprzedany (Parę tygodni później znów się pojawił).
Stworzyłem więc sobie mapę z aktualnymi ogłoszeniami, pożyczyłem opla od wujka w Dortmundzie i wyruszyliśmy z ojcem na łowy.
Mój budżet na samochód wynosił około 10 tysięcy złotych. Na tamten moment wychodziło około 2200 euro. Jako pierwsze znaleźliśmy volvo 245 z LPG za 3000euro. Trochę przekraczało nasz budżet, ale obejrzeć zawsze można.
I co? Samochód od sprzedawcy co się zajmuje restauracją i sprzedażą zabytkowych samochodów (to Volvo było najmłodsze na parkingu). Facet zaczął mówić, że to samochód jego znajomego, który ma go 15 lat i mocno o niego dbał cały ten czas. Zaczął pokazywać rachunki i faktury serwisów nazbierane prawie od nowości. Stara śpiewka sprzedawców tak sobie pomyślałem. A samochód? Prezentował się całkiem nieźle. Żadnych widocznych na pierwszy rzut oka ognisk rdzy. Lakier naprawdę w pięknym stanie. Silnik pali od tradycyjnych 3 obrotów choć na liczniku 640 000 przebiegu zrobionych na LPG. Do ideału mu zapewne daleko, ale do złomowiska też. Oglądaliśmy go z ojcem z 2 godziny mimo, że wiedzieliśmy, że i tak nie mamy na niego kasy. W każdym razie postanowiliśmy złożyć ofertę.
Poniżej postaram się zrekonstruować przebieg negocjacji.
My: To jak z tym samochodem, ile jesteś w stanie zejść z ceny?
Handlarz: Mogę zejść do 2800 euro bo [znów śpiewka o fakturach itp].
My: Nieee niee. Tyle napewno nie damy. 2200 to jest max jaki możemy dać.
Handlarz:
My: To jest pierwsze Volvo, które oglądamy, a przed nami jeszcze długa droga. Jak nie 2200 teraz, to pojedziemy i pewnie już tu nie wrócimy.
Handlarz: 2200 i bierzecie go tu i teraz?
My: Tak.
Handlarz: (wzdechnął) No dobra...
Szczerze? kompletnie się nie spodziewałem, że tak się to potoczy. Ciężko mi powiedzieć, czy podjąłem dobrą decyzję bo nie obejrzałem tam już żadnego innego volvo. Mimo to jestem zadowolony z zakupu choć co rusz pojawia się kolejna rzecz do zrobienia.
Poniżej zdjęcie zaraz po kupnie: A tutaj już na podwórku w Polsce: Podsumowując:
Model: Volvo 245
Silnik: B230F 115 koni + Kat
Rok produkcji: 1993
Kolor: Granatowy
Przebieg w momencie kupienia: 638 156
Dodatkowo: LPG, Klimatyzacja (nie działa)
Hak jest zamontowany na dodatkowym stelażu ze względu na umiejscowienie butli od gazu. Widziałem chyba na tym forum czerwone Volvo z takim samym rozwiązaniem. Zarówno LPG jak i klimatyzacja zostały zamontowane "Fabrycznie".
Po kupnie spędziliśmy jeszcze kilka dni w Dortmundzie u wujka i ogarnęliśmy kilka podstawowych spraw związanych z autem. Przede wszystkim od razu wymieniliśmy olej silnika, oraz olej skrzyni biegów. W tym momencie okazało się też, że delikatnie cieknie olej przy pompie wody. Stąd brało się czasem piszczenie paska i podejrzewam, że problemy z alternatorem też mogą być tym spowodowane (Dalej tego nie zrobiłem
Kolejna rzecz to koła. Po wyjeździe na autostradę zaczęło mi majtać kierownicą przy prędkości 90-100km/h. Na szczęście wyważenie prawie całkowicie zniwelowało bicie. Niedawno jak zmieniałem opony na zimowe okazało, że w jednym kole była dętka xD. Przy okazji ustawiłem zbieżność i teraz prowadzi się wyśmienicie.
W między czasie oczywiście okazało się, że w Polsce butle LPG mają ważność 10 lat, a po przeglądzie butli max 20. Zatem nie mogłem przejść pierwszego przeglądu w kraju z moją 28 letnią butlą. Butla oczywiście holenderska Vialle więc wymiana kosztuje fortunę. Zatem pomysł, żeby dostosować do Polskich standardów. Rozmiar butli ciężko dostępny. Nikt się nie chce podjąć wymiany... Miesiąc jeździłem od warsztatu do warsztatu, żeby znaleźć magika co to ogarnie. Dopiero mały zakład we Wrocławiu z Panem Ryszardem na czele się podjęli. (Jakby ktoś pytał - Jakart Auto Gaz). Przy okazji dodam, że bardzo zależało mi na pozostawienie butli w tym samym miejscu. Lubię mieć dużą przestrzeń w bagażniku. (Był jeszcze pomysł, żeby zrezygnować z gazu... I gdyby ceny gazu wtedy były takie jak teraz prawdopodobnie bym to zrobił... Trudno)
Koniec końców gaz został ogarnięty. W prawdzie od tamtej pory mam problem z pojawiającą się od czasu do czasu kontrolką sondy lambdy ale to pozostawię na osobny temat.
Co rusz pojawiają się kolejne rzeczy do roboty. Jadąc w sierpniu po autostradzie jakiś kamyk uszkodził mi przednią szybę. Malutkie pęknięcie w rogu. Prawie nie widoczne. Jednak z biegiem czasu się powiększało, aż do tego stopnia, że zaczęło się rzucać w oczy. By nie kusić losu ostatnio kupiłem nową szybę i wczoraj (10.12) ją wymieniłem. Przy okazji okazało się, że mam trochę zgnite podszybie (także poruszę ten temat osobno).
No a dzisiaj? Już ucieszony, że szyba ogarnięta i jebs - złamał mi się lewy zawias bagażnika
Może jest tu ktoś mający zapasowe części do Volvo? Nowy zawias na skandixie 140 Euro
Podsumowując jestem zadowolony z zakupu, chociaż mam ciągle listę rzeczy do zrobienia. Samochód jest moim Daily driver (nie mam innego auta) także ciężko mi sobie pozwolić na kilku dniową naprawę. Nie mam też garażu, w którym mógłbym się zaszyć i bez skrupułów rozebrać samochód.
Z rzeczy, które napewno muszę zrobić:
- Lewy zawias klapy bagażnika,
- Ogarnąć kwestię sondy lambdy przy jeździe na LPG (Mam pewne podejrzenia, ale muszę znaleźć kogoś kto się na tym bardziej zna i będzie chciał mi pomóc)
- Przegląd elektryki w aucie (Podobnie jak wyżej)
- Podszybie
- Założyć wieszak tłumika (jeden się urwał)
- Wymienić uszczelkę pompy wody
Będę się starał wrzucać tutaj na bieżąco posty z kolejnymi zmianami.
Zachęcam do komentowania i dzielenia się swoimi opiniami. Sam, pomimo, że jestem fanem tych aut od dawna, dopiero kilka miesięcy mam z nimi bezpośredni kontakt i dopiero się ich uczę.
Pozdrawiam wszystkich fanów Volvo i wesołych świąt