Stare amerykańskie tapczany...rama, V8, automat przy kierownicy i kanapa z przodu. Nie ma nic lepszego - kto nie poczuł, to nie wie co mam na myśli
W sumie volvo poniekąd wyszło dlatego, że klimat i stylistyka chyba najbardziej z europejskich aut podobne są do starej amerykańskiej szkoły. Tak więc, jak w podpisie, do tej pory był Caprice: Stare czasy. Pierwsza styczność z Ameryką i od razu z grubej rury
Obtłuk to był straszny, ale kochałem to auto
Potem Delta: W porównaniu do Caprica, to to była igła
Gablota bardzo doinwestowana przez poprzedniego właściciela, po czym sprzedana, na czym w sumie tylko skorzystałem. Poza tym fajnie spatynowana przez upływ czasu: wypłowiały lakier, jakieś odpryski czy tego typu drobne rzeczy odciskające piętno wieku. Mi to się strasznie podobało ido tej pory najbardziej lubię fury właśnie w takim klimacie. Trza było niestety sprzedać, bo kupowaliśmy mieszkanie itp "życiowe" sprawy...
Plan jest jednak taki, że jak kasa dopisze, to może w przyszłym roku do Volvo znowu dołączy jakiś tapczan. Tym razem będę jednak celował w coś nieco starszego i jak się uda, jeszcze bardziej szczurowatego. Optymalny byłby Caprice 75'-76', ale wiadomo, wszystko zależy od kasy.
O taki, najlepiej właśnie w takim stanie
