Pochwalę się moim dupowozem. Auto kupione trochę przypadkiem ale chyba dobrze się stało, że na nie trafiłem (odpukać). Szukałem V70II 2,4T ale nie mogłem znaleźć nic sensownego. Volvo było dosyć tanie (chyba), kosztowało 4kzł. Kupiłem żeby mieć czym jeździć i kontynuować poszukiwania V70, jak narazie temat zawieszony 940 okazało się przyjemniejsze od swogo następcy (prawnuka?:). Najechane ma niby 340kkm i chyba tyle rzeczywiście może mieć. Blacharsko jest ok, w wolnej chwili muszę oczyścić i poprawić tylną końcówkę progu. Raczej nie miało przeszłości wypadkowej, przynajmniej nic na to nie wskazuje. Napędza je b230fk z sekwencyjnym LPG BRC. Skrzynia M90. Na początku powychodziło kilka mniejszych i większych kwiatków. Największym było UPG, wydech do roboty i trochę bałaganu w elektryce. Do ogarnięcia została właściwie kosmetyka i wymiana sprzęgła. Niestety na parkingu jakaś parówa wjechała mi w przedni narożnik i przód wymaga drobnego liftingu.
Czy polecacie jakiegoś blacharza w okolicy Wrocławia który podjąłby się takiej upierdliwej roboty? Trzeba rozebrać przód, coś podklepać i spasować. Bez malowania i większej rzeźby.
Jeżdżę nim już 3ci miesiąc i dalej mam radochę. Niby 135KM ale w jeździe miejskiej odpycha się całkiem raźnie, bagażnik daje komfort psychiczny, że zmieści się w nim wszystko. Motoryzacyjnie moją pasją są zabytkowe skutery Vespa. Mam ich małe stadko i zdążyłem przetestować, że skuter w całości mieści się bez problemu
Największym fanem volvo jest chyba mój pies- w końcu ma do dyspozycji furę miejsca i panoramiczne widoki w trakcie jazdy. Do wad zaliczę spalanie w mieście i brak klimy. Nie można mieć wszystkiego
Reasumując miało być to auto kupione na chwilę ale chyba zostanie na dłużej.



pzdr!




