Moje autko to Volvo 144 de luxe z b20 pod maska na dwóch gaznikach.
Znaczne może jednak od historii zakupu...
Pewnego pięknego dnia przeglądając standardowo wszelakiej maści portale aukcyjne natknalem się na ogłoszenie typu "motoryzacja" - czyt. ktoś sprzedaje cos o czym nie do konca ma pojęcie (tu już moje obserwacje i sam nie wiem czemu , ale serio ludzie często nazywają aukcję słowem Motoryzacja, nie dodając nic więcej ). Klick i otwieram. Ukazuje mi się sterta siana, traktor i pod tym wszystkim kawałek zderzaka i jakieś 30cm przodu. Opis jest obiecujący - auto stoi tam od 29lat !! Szybki telefon do właściciela, dokładniej jego syna, a podczas rozmowy kolejne Click, tym razem Kup Teraz
Rzecz jasna na miejscu nie było już tak kolorowo, ale to raczej z racji mojego wyobrażenia samochodu , tj. codziennie Myślałem jak będzie wyglądać w całości, czy ma w ogóle tył, czy jest do czego spawac, a później czy nada się do muzeum po jedynie polerowaniu.
Wrocilem do Polski i ... wyjechałem do Szwajcarii
W końcu zebralem się, wsiadlem w v70 z podpiętą lawetą i ruszylem sam skonfrontować marzenia z rzeczywistością. A była to konfrontacja bolesna
Jako ciekawostka dodam, że pierwszym właścicielem była Agnieszka Osiecka , więc prawdopodobne razem z Marylą Rodowicz wciagaly w nim koks i piły whiskey - taki mieliśmy klimat
Do rzeczy:
Volvo 144 de luxe, 1sza rejestracja 1974 - jaki jest realny rok produkcji mam nadzieję dowiedzieć się od Was
Silnik redlock b20 z dwoma gaźnikami.
Wspomaganie, uchylane przednie trójkąty i jakiś dziwny czasomierz na desce
Przebieg 200tys km.
Jest oczywiście trochę cięcia i spawania, ale w zasadzie po wymianie jednego błotnika i wstawieniem wnęk na koło zapasowe w bagazniku nie trzeba robic nic.
Środek ładny, fotel kierowcy lekko poszarpany i poza tym stan A++
Silnika nie odpalalem, ale.. Wsadzilem akumulator i co? Wszystko działa! Nawiewy, lampy - szok. Silnik się obraca. Myślę, że po przeczyszczeniu układu paliwowego i zatankowaniu będzie chodzić. W końcu co tam ma się zepsuć?
Temat zakładami w zasadzie żeby dowiedzieć się czegoś więcej o aucie, bo projektem nazwać go to dużo za dużo. Nie mam po prostu czasu na częste grzebanie więc jest to dluuuugoterminowa odbudowa.
Nie mam zamiaru na chwilę obecna rozbierać na śrubki i odnawiać - przerabialem już to i po 7!! latach odpuscilem. Podstawowe wymiany i heja cieszyć się jazdą.. kiedyś
Osobiście lubię czytać historie motoryzacyjne stąd długi wstęp
Pozdrawiam
Piona!