Rozejrzałem się konkretniej w temacie.
W firmie, w której
potoczasty robił tylną klapę rozmawiałem z szefem serwisu, który zresztą jeździ trzylitrową dziewięćset sześćdziesiątką piątką w automacie z 2005 - zaproponował pomalowanie dachu czarnym półmatem za 2 tys. zł, najwcześniej we wrześniu. Restaurują tam samochody z innej półki - widziałem trzy Rollsy i Beemkę E24, więc i ceny dla konkretnych klientów, a nie na kieszeń właściciela 21-letniego kanta...

Człowiek miał osiem lat temu styczność z "barankami" w stylu U-Pol Raptor i odradzał, bo ponoć miejscami potrafi odpadać - ale jak trzyma, to na amen: dlatego w przypadku miejscowego łuszczenia zdarcie całej powierzchni to masakra. Ale jednocześnie mówił że przez tyle czasu mogło się bardzo wiele zmienić.
Byłem u znanych wrocławskich oklejaczy foliami - nie podejmą się czyszczenia dachu i oklejania, zresztą z nimi to w ogóle była ciężka i mrukliwa rozmowa...

Aż byłem zdziwiony.
W siedzibie głównej firmy Raptor Polska polecili mi warsztat lakierniczy, który dziś odwiedziłem. Człowiek wydał się bardzo kompetentny, pokazał zderzak terenówki przez siebie malowany, wygląda to nbardzo fajnie. Pytałem o łuszczenie: mówił, że w robionych przez niego samochodach nigdy się nie zdarzyło, a poza tym można psiknąć zaprawki jakby co. Za kompletną usługę (likwidacja winylu, czyszczenie, ew. poprawki, podkłady, itp. i w końcu malowanie Raptorem) powiedział 700 zł, termin wykonania w drugiej połowie sierpnia.
Jeszcze muszę się dowiedzieć u jakiegoś zwykłego lakiernika, ile miałoby kosztować zrobienie półmatu. Ale nie wiem, czy znajdę taniej niż te siedem stów. Pełny mat mi odradzono, bo podobno od mycia wypolerowuje się miejscowo i jak się zrobi taka nierówna powierzchnia matowo-półmatowa, to dopiero wstrętnie wygląda.
No i tak...
Ma ktoś może jakiegoś lakiernika godnego polecenia we Wrocławiu czy okolicach?