To nie będzie moje ulubione wspomnienie z tego roku:
Nie wiadomo kto, nie wiadomo po co, nie wiadomo dlaczego. Z wozu nic nie zniknęło, zresztą nikt nawet nie odryglował drzwi. Widocznie komuś wyszło tak przez przypadek, może niósł akurat młotek i musiał coś odreagować, może wiewiórka jakoś pechowo spadła z drzewa, nigdy się nie dowiemy.
To chyba najtrudniejsze puzzle jakie w życiu układałem.
Dzięki zaistniałej sytuacji mam w jednym wozie szyby od chyba każdego producenta: Sicursiv, Sekurit, Splintex, Pilkington, TGL i Nordglass. Niezły bajzel się z tego zrobił
Z innych nowości: uszczelka kapy zaworowej znów ciekła, dodatkowo lało się spod aparatu zapłonowego, korka wlewu oleju i ze spływu turbo. Testowo powierzyłem sprawę innym mechanikom, zobaczymy jak im poszło. Na razie jest nieźle. Przy okazji poprosiłem o pomiary luzów zaworowych, nigdy tego nie tykałem, a nakręciłem już ponad siedemdziesiąt tysięcy. No i proszę:
I to będzie jednak dużo fajniejsze wspomnienie niż to, od którego zacząłem tego posta.