Niewielki update.
Zakładając, że wóz jest sprawny, zabrałem się za drzwi. Zacząłem od polerowania - a raczej testowania tego procesu na drzwiach przeznaczonych do kasacji.
Efekt był bardzo fajny - teraz kolej na właściwy element. Te dwa zdjęcia z dłonią mają na celu pokazanie efektu przed i po.
A tutaj drzwi przyłożone do auta. Widać ogromną różnicę w kolorze po polerce... Niestety, wobec braku odpowiednich tarczek polerskich, odnowa całego auta będzie musiała poczekać.
Kolejny krok - podmiana drzwi.
Boczki... wóz w momencie kupna założony miał boczek w kolorze niebieskim, jakiś czas temu dostałem czarno-szary, ale wycięty pod głośnik. Pewnie trzeba będzie jakoś to załatać, albo coś.
A tu widać problem z drzwiami czarnymi - dlaczego ich nie malowałem. Niestety, pomimo zewnętrznych podobieństw, drzwi z roczników 1983-1985 nie pasują do późniejszych modeli, ze względu na inne wycięcie pod lusterko.
Ale cała robota i tak na marne, bo auto odebrane od mechanika i teoretycznie "do obserwowania" po ~10 minutach pracy silnika robi coś takiego:
No i nic. Póki co wylądowało w kącie, z którego szybki powrót do ruchu nie jest wcale pewny. Nie mam pojęcia, co jest źródłem takiego zachowania - czyżby komputer wtrysku? Albo sam aparat zapłonowy? Podciśnienia sprawdzałem, wydają się być ok. Przerzucę kable, palec i kopułkę z innego wozu, może to coś da.
