Eksperyment 740 GL 2.3 B230FB (1989)
- dom?n
- Administrator
- Posty: 3178
- Rejestracja: 01 października 2014, 00:10
- Lokalizacja: Poznań
- Kontakt:
Re: Eksperyment 740 GL 2.3 B230FB (1989)
Będzie ściekać tak czy siak po szybie przedniej. Nie zmieni to wiele, ale pomoże na inne bolączki 
0 x
940 Turbo '91 · dekwadrat · poznańskie klasyki nocą
re5pect pisze: Jeżeli chcesz żeby Twoje RWD dobrze się prowadziło w zakrętach, było szybkie, dobrze hamowało, a to wszystko bez wydawania taczki pieniędzy na modyfikacje to polecam zakup BMW
Re: Eksperyment 740 GL 2.3 B230FB (1989)
Coś z odpływami i tak chyba musisz mieć nie tak. Ja, chyba dzięki ojcu, od jesieni dach mam tak spasowany:


Szczelina pomiędzy dachem a uszczelką 1-1,5mm, sam szyber też za nisko tylną krawędzią. I w aucie sucho. Jak kupiłem 744, to szyber ciekł, ale przyczyną okazało się połączenie pomiędzy wanną szyberdachu, a elementem 11:

To była jakaś masa uszczelniająca, która straciła właściwości. Rozebrałem, wyczyściłem, złożyłem na jakimś kleju/uszczelniaczu z castoramy i tyle.


Szczelina pomiędzy dachem a uszczelką 1-1,5mm, sam szyber też za nisko tylną krawędzią. I w aucie sucho. Jak kupiłem 744, to szyber ciekł, ale przyczyną okazało się połączenie pomiędzy wanną szyberdachu, a elementem 11:

To była jakaś masa uszczelniająca, która straciła właściwości. Rozebrałem, wyczyściłem, złożyłem na jakimś kleju/uszczelniaczu z castoramy i tyle.
0 x
Re: Eksperyment 740 GL 2.3 B230FB (1989)
Naprawdę ciekawy patent z tą kratka od 126 
Ostatnio zmieniony 18 lipca 2025, 23:02 przez Mateusz, łącznie zmieniany 1 raz.
0 x
Re: Eksperyment 740 GL 2.3 B230FB (1989)
Niby fakt, ale lejąc po szybie jakoś nieco inaczej się ta woda układa i znacznie później leci tam do środka. Jak zapoda się nawet dużo mniej, ale centralnie w podszybie no to już kapie sobie w środku wesoło
Przy okazji (skoro i tak już robi się kilka rzeczy na raz
Generalnie mam wszystkie dane pierwszego właściciela, bo dostałem stertę papierów, łącznie z ostatnimi ubezpieczeniami auta itp, radiem pioneera itp.
Być może ten egzemplarz dotrwał w tak fajnym stanie blacharskim ze względu na ówczesne zabiegi w tym kierunku, ale obecnie powłoka jest twarda jak kamień, gdzieniegdzie z mikroskopijnymi ubytkami. Znając trochę temat zabezpieczeń podwozi, od razu brałem pod uwagę, iż pod powłoką może czychać ruda. Wiadomo, najpierw jest pękanie i nieszczelność, potem wchodzi wilgoć i wysadza od środka. Póki co zrobiłem namiastkę tego co chcę, ale jakoś to idzie (czyt. łapa chcę odpaść).
Tak było.
Tak jest po wyczyszczeniu.
No i widoczne zalążki rudej, na szczęście jak na razie to powierzchowne wżery do opanowania. Druga strona w tym miejscu również oczyszczona i w identycznej kondycji. Teraz czas na okolice wnęki koła zapasowego.
Korzystając z kilku godzin wolnego wziąłem się za podszybie. Moje ubiegłoroczne klejenie kratki podszybia w ogóle nie zdało egzaminu i tym razem postanowiłem przykleić ją na masę butylową, mniej więcej jak oryginalnie było to zrobione. Przy okazji przykleiłem też plasitkową osłonę, która trzymała się już na słowo honoru (tą nad wentylatorem).
Teoretycznie u mnie dalej było sporo tego ori butylu, ale to już w ogóle nie trzymało, aczkolwiek czyszczenie tego to tragedia... Klejem do gumy podkleiłem również uszczelkę podszybia w której od naprężenia porobiły się dziury wokół spinek. Po obu stornach miałem dwa rozerwane miejsca na spinki. Podnosząc maskę bardzo raziły te odchodzące brzegi uszczelki. Klej zdecydowanie zdał egzamin i teraz wszystko trzyma się super
Przy okazji dorwałem dwie całe, bez żadnych pęknięć klapy nawiewu. Męczę ten temat, ale chcę to mieć w pełni funkcjonalne i zrobione, tak aby nic tam nie przeciekało. Niestety plastik tych klap jest po latach tak fantastyczny, że po trzech zamknięciach doszło już do widocznego pęknięcia. Wszystkie newralgiczne punkty przeleciałem klejem epoksydowym. Powinien on połączyć klapkę na wieczność...
Kupiłem też usczelkę butylową na wymiar oryginalnej gumowej. Zamienię je i powinno być ok.
No i wpadł w końcu snowcap od vparts.
2 x
Re: Eksperyment 740 GL 2.3 B230FB (1989)
Rozbierając auto w celu wyciągnięcia podsufitki, niestety narobiłem trochę bałaganu. Jeden plastik dosłownie rozpadł mi się w dłoniach, a że ktoś próbował go już reanimować i kleił na rozmaite sposoby, to zdecydowanie uznałem, iż trzeba się z nim pożegnać.
Druga osłona słupka przy tylnej szybie wyglądała znacznie lepiej. Też ktoś go "wzmacniał" ale w lepszy sposób, niestety chwila nieuwagi i dokonałem jego zniszczenia (położenie w nieodpowiednim miejscu, już po demontażu)...
Uznałem, że po prostu z tej mąki chleba już nie będzie
Dorwałem dwie szare osłony, stan bardzo dobry z zastrzeżeniem (lekkie porysowanie w jednej z osłon). Co ciekawe szare osłony nie są z litego plastiku o jednakowym kolorze. To jedynie farba nałożona na czarny plastik. Myślałem, że (tak jak w beżowych) robili je z kolorowego tworzywa.
Trochę myślałem, trochę czytałem, gdzieś tam napisałem i doszedłem do wniosku (za poradami) że faktycznie najlepszym sposobem będzie dobranie koloru w lakierni i pomalowanie osłon dorobionym lakierem.
Wyszło ok, aczkolwiek nieco boję się o trwałość. Ja będę autem jeździć od niedzieli, ale jednak z dwoma małymi dzieciakami. Farba trzyma się ok, dałem wcześniej podkład do plastiku i jest w miarę dobrze, mimo wszystko da się (przy użyciu nieco większej siły i chęci) zeskrobać powłokę.
Odcień dobrali idealnie, aczkolwiek i tak w zależności od miejsca te plastiki są wypłowiałe w różny sposób. Ciężko mówić tutaj o zgraniu się z całą resztą wnętrza.
Powoli czas składać całość, a we wrześniu działamy z blacharką
Druga osłona słupka przy tylnej szybie wyglądała znacznie lepiej. Też ktoś go "wzmacniał" ale w lepszy sposób, niestety chwila nieuwagi i dokonałem jego zniszczenia (położenie w nieodpowiednim miejscu, już po demontażu)...
Uznałem, że po prostu z tej mąki chleba już nie będzie
Dorwałem dwie szare osłony, stan bardzo dobry z zastrzeżeniem (lekkie porysowanie w jednej z osłon). Co ciekawe szare osłony nie są z litego plastiku o jednakowym kolorze. To jedynie farba nałożona na czarny plastik. Myślałem, że (tak jak w beżowych) robili je z kolorowego tworzywa.
Trochę myślałem, trochę czytałem, gdzieś tam napisałem i doszedłem do wniosku (za poradami) że faktycznie najlepszym sposobem będzie dobranie koloru w lakierni i pomalowanie osłon dorobionym lakierem.
Wyszło ok, aczkolwiek nieco boję się o trwałość. Ja będę autem jeździć od niedzieli, ale jednak z dwoma małymi dzieciakami. Farba trzyma się ok, dałem wcześniej podkład do plastiku i jest w miarę dobrze, mimo wszystko da się (przy użyciu nieco większej siły i chęci) zeskrobać powłokę.
Odcień dobrali idealnie, aczkolwiek i tak w zależności od miejsca te plastiki są wypłowiałe w różny sposób. Ciężko mówić tutaj o zgraniu się z całą resztą wnętrza.
Powoli czas składać całość, a we wrześniu działamy z blacharką
Ostatnio zmieniony 12 sierpnia 2025, 20:19 przez Mateusz, łącznie zmieniany 1 raz.
3 x
- dom?n
- Administrator
- Posty: 3178
- Rejestracja: 01 października 2014, 00:10
- Lokalizacja: Poznań
- Kontakt:
Re: Eksperyment 740 GL 2.3 B230FB (1989)
Kurde, klasa. Super robota.
1 x
940 Turbo '91 · dekwadrat · poznańskie klasyki nocą
re5pect pisze: Jeżeli chcesz żeby Twoje RWD dobrze się prowadziło w zakrętach, było szybkie, dobrze hamowało, a to wszystko bez wydawania taczki pieniędzy na modyfikacje to polecam zakup BMW
Re: Eksperyment 740 GL 2.3 B230FB (1989)
Dziękuję bardzo! Też mi się podoba i w zasadzie efekt przerósł moje oczekiwania.
Wyszło bardzo ładnie, lakier nie "zalał" faktury tych plastików i fajnie pokrył całość.
Trochę słabo się sprawdzała sama pucha w którą nabili lakier, co początkowo mocno mnie załamało. Otóż niemal natychmiast spray zaczął pluć i na malowanej powłoce zaczęły pojawiać się większe krople. Jakoś z tego wybrnąłem i udało się wyprowadzić całość, ale zdarzyło się to kilkukrtonie.
Następnym razem wziąłbym chyba w pojemniku i nałożył własnym pistoletem z jakąś niezbyt dużą dyszą. Nie ma jednak co płakać, jest bardzo ok
Wyszło bardzo ładnie, lakier nie "zalał" faktury tych plastików i fajnie pokrył całość.
Trochę słabo się sprawdzała sama pucha w którą nabili lakier, co początkowo mocno mnie załamało. Otóż niemal natychmiast spray zaczął pluć i na malowanej powłoce zaczęły pojawiać się większe krople. Jakoś z tego wybrnąłem i udało się wyprowadzić całość, ale zdarzyło się to kilkukrtonie.
Następnym razem wziąłbym chyba w pojemniku i nałożył własnym pistoletem z jakąś niezbyt dużą dyszą. Nie ma jednak co płakać, jest bardzo ok
0 x
Re: Eksperyment 740 GL 2.3 B230FB (1989)
Auto jeszcze czeka na swoją kolej u blacharza, co postanowiłem spożytkować na wykonanie kilku drobnych prac.
Przede wszystkim wymontowałem odboje tylnego zderzaka i je pomalowałem (wcześniej z grubsza piaskując). Nie były złe, ale czas je lekko nadszarpnął. Zrobiłem jak zazwyczaj, nawaliłem na grubo masterbond aluminium, a potem machnąłem na czarno.
Następnie naturanlym było, aby przejrzeć podłużnice. Wszystko w środku wyglądało naprawdę dobrze (zwłaszcza biorąc pod uwagę wiek auta), ale przeszkadzała mi trochę skorupa, która osadziła się na pewnej długości podłużnic. Skorupa brudu, mocno sklejonego przez niegdyś wlany wosk (chyba jeszcze przez fabrykę?)
Co mogłem to wyczyściłem, ale nie chciałem posuwać się do opcji wyczyszczenia tego za wszelką cenę. Pewnie myjka wraz z mocno agresywną pianą aktywną dałaby radę, ale późniejsze pozbycie się stamtąd wilgoci mogłoby być trudne. Nieco gorzej wyglądało miejsce bliżej nadkola, to pod plastikowym okrągłym korkiem. Tutaj widać już korozję, która typowo żre między łączeniami. Jest to zdecydowanie najtrudniejszy przeciwnik i w zasadzie tej walki wygrać się nie da. No chyba, że mówimy o najbardziej bezpośrednich rozwiązaniach, ale mój budżet nie jest liczony w setkach tysięcy
Pozostało zalać jakimś fosforem (ale jak to potem neutralizować w tak trudno dostępnym miejscu?), albo zrobić obfitą zupę z wosku.
Wybrałem drugą opcję i na grubo zalałem wszystko Terosonem WX400. Jest on mocno pełzający, zawiera inhibitory i generalnie mocno wypiera wodę. Nic lepszego nie byłem w stanie wykombinować. I chyba najlepsze potwierdzenie dobrego przenikania przez łączenia i bardzo fajnych właściwości pełzających.
Przede wszystkim wymontowałem odboje tylnego zderzaka i je pomalowałem (wcześniej z grubsza piaskując). Nie były złe, ale czas je lekko nadszarpnął. Zrobiłem jak zazwyczaj, nawaliłem na grubo masterbond aluminium, a potem machnąłem na czarno.
Następnie naturanlym było, aby przejrzeć podłużnice. Wszystko w środku wyglądało naprawdę dobrze (zwłaszcza biorąc pod uwagę wiek auta), ale przeszkadzała mi trochę skorupa, która osadziła się na pewnej długości podłużnic. Skorupa brudu, mocno sklejonego przez niegdyś wlany wosk (chyba jeszcze przez fabrykę?)
Co mogłem to wyczyściłem, ale nie chciałem posuwać się do opcji wyczyszczenia tego za wszelką cenę. Pewnie myjka wraz z mocno agresywną pianą aktywną dałaby radę, ale późniejsze pozbycie się stamtąd wilgoci mogłoby być trudne. Nieco gorzej wyglądało miejsce bliżej nadkola, to pod plastikowym okrągłym korkiem. Tutaj widać już korozję, która typowo żre między łączeniami. Jest to zdecydowanie najtrudniejszy przeciwnik i w zasadzie tej walki wygrać się nie da. No chyba, że mówimy o najbardziej bezpośrednich rozwiązaniach, ale mój budżet nie jest liczony w setkach tysięcy
Wybrałem drugą opcję i na grubo zalałem wszystko Terosonem WX400. Jest on mocno pełzający, zawiera inhibitory i generalnie mocno wypiera wodę. Nic lepszego nie byłem w stanie wykombinować. I chyba najlepsze potwierdzenie dobrego przenikania przez łączenia i bardzo fajnych właściwości pełzających.
2 x
Re: Eksperyment 740 GL 2.3 B230FB (1989)
Drugi post, bo wyczerpałem możliwość dodawania zdjęć,
Na koniec trochę fajniejszej roboty, czyli pucowanie galanterii.
Poszło w ruch poszło najtańsze chińskie futerko do polerowania i wypolerowałem chromowane listwy. Ręcznie nie szło tego zrobić, na chromach widniały bardzo mocne przebarwienia, jakby chemiczne wżery, ulotnienia. Krążek na wkrętarkę zdziałał sporo dobrego
I dobrze widoczna różnica elementu polerowanego, który sąsiaduje z tym jeszcze przed wykonaniem polerki. Tak swoją drogą, wasze usczelki nad tymi listwami też się tak pokurczyły? Tylko one są tak skurczone, reszta jest ok, ale no brakuje jej z dobre 1,5 cm...
Niestety listwy przy samym dachu mam w niektórych miejscach mocno porysowane i są to zdecydowanie głębokie rysy. Dosłownie jakby ktoś porobił je nożem, ewentualnie może to wina gałęzi. Tam już takiego efektu nie będzie, ale coś się wymyśli
Na koniec trochę fajniejszej roboty, czyli pucowanie galanterii.
Poszło w ruch poszło najtańsze chińskie futerko do polerowania i wypolerowałem chromowane listwy. Ręcznie nie szło tego zrobić, na chromach widniały bardzo mocne przebarwienia, jakby chemiczne wżery, ulotnienia. Krążek na wkrętarkę zdziałał sporo dobrego
I dobrze widoczna różnica elementu polerowanego, który sąsiaduje z tym jeszcze przed wykonaniem polerki. Tak swoją drogą, wasze usczelki nad tymi listwami też się tak pokurczyły? Tylko one są tak skurczone, reszta jest ok, ale no brakuje jej z dobre 1,5 cm...
Niestety listwy przy samym dachu mam w niektórych miejscach mocno porysowane i są to zdecydowanie głębokie rysy. Dosłownie jakby ktoś porobił je nożem, ewentualnie może to wina gałęzi. Tam już takiego efektu nie będzie, ale coś się wymyśli
2 x