Będę pokazywał moje Volvo
Moja przygoda z Volvo zaczęła się w latach 80'tych, kiedy to brat cioteczny kupił 760'tkę. Ależ to wtedy był wypas !!!
Moją pierwszą cegłą była 965 Mk II, miałem ją ze trzy lata. Niestety, ciągle awarie zniechęciły mnie do tego modelu.
Na koniec na miesiąc przed wyjazdem (zapłacone wczasy) do Włoch rozciekł mi się silnik, lał olejem na lewo i prawo jak zarzynany wół krwią. I co teraz robić ? Kasa albo na remont albo na wyjazd
I wtedy wpadło mi w oko ogłoszenie rozbita 940'tka, 91 rok, silnik B 230 FB czyli niezawodny, cena była chyba 2300 zł. Oglądam zdjęcia, uderzony centralnie ale podłużnice proste. Decyzja, telefon, na drugi dzień oglądam, silnik igiełka, trzeba wymienić całe elementy i chłodnicę klimy. Ze trzy dni telefonicznych negocjacji i był mój za 800 zł.
Wypad do Świętochłowic po części (maska, drzwi, zderzak, reflektor atrapa = ok. 400 zł), wymiana elementów w Orzeszu gdzie stał i powrót na kołach do Zabrza.
Drobne poprawki, szybkie malowanie i jazda do Włoch
Auto służy mi dzielnie do dziś, samochód totalnie bezawaryjny a mam go już 5 lat. Rocznie robię nim ok. 30kkm. Oczywiście cały czas coś przy nim dłubie, ale to tylko takie moje fanaberie (skóra, podsufitka, nowe boczki drzwi, elektryka szyb drzwi tylnych itp. itd.). Dziś wygląda tak:
I fotka z wypadu w tamtym roku w Dolomity:
W międzyczasie kupiłem jeszcze 745 z 90 roku z silnikiem B 234 F za olbrzymią kwotę 500 zł. Niby miała mieć uszkodzony silnik, ale z W-wy do Zabrza wróciła na własnych kołach, a po tygodniu przeszła przegląd z wynikiem pozytywnym
Ale to już na następny temat, dziś już wykorzystałem moje pisarskie natchnienie.
