Ponieważ przewlekła choroba zwana volvozą przeszła w ostrą aktywną fazę, stałem się właścicielem kolejnego auta.
Zapewne aktywni przeszukiwacze ogłoszeń znają to volvo, bowiem stało ponad pół roku w jednym z komisów w Radomiu.
Kusiło mnie od dawna, jednak odległość, cena i znana skłonność tych aut do korozji powstrzymywały mnie od oględzin.
W końcu nie wytrzymałem, pojechałem obejrzeć i kupiłem. Klimat tego auta, kolor, niewielki przebieg (114 tys. km), stan tapicerki, komplet wszelkich dokumentów i w sumie niewielka ilość rdzy w typowych dla serii 100/200 miejscach zrobił na mnie wrażenie. Jest też cała galanteria o którą zawsze najtrudniej.
Na razie foty po pierwszym umyciu.


Powalająca tapicerka.



Boczek w stanie idealnym. Nawet kieszeń nie obwisa.

Deska super.Jedno niewielkie pęknięcie.

Dalsze zdjęcia i opisy już wkrótce.





