Szukaliśmy z Lubą sprzętu na MOWPZ (Mistrzostwa Okręgu Warszawskiego Pojazdów Zabytkowych). Dolna granica to 30 lat czyli wiadomix, na sezon '19 musiał być '89 lub starszy. A tu kolega, znany co poniektórym Bubu ze Stada Baranów, sprzedawał TO:
Jego absolutnie idiotyczna konstrukcja - układ transaxle z variomatikiem oraz oś De Dion na resorach - urzekła mnie, zaś Luba zakochała się w stylistyce, która wg niej łączy Volvo z Krokodylem. Tak czy inaczej - zanabyliśmy.
Sprzęt jest niezwykle zabawny. Jeździ się tym śmiesznie, ale - po przyzwyczajeniu się i wyczuciu skrzyni - można tym cisnąć zaskakująco dynamicznie. Parę rajdów już zaliczył, jeden - zeszłoroczny Świdermajerajd - nawet udało się wygrać
Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie skręcił o nim filmidła:
DAFuqa testowali też Złomnik (który przy okazji ogarnął mi też rozrusznik, gdy Skanssen woził nas z Lubą po Czechach)...
...i Motobieda.
Aktualnie największą usterką jest niedziałająca od zewnątrz lewa klamka oraz... nieczynny bagażnik. Owszem, da się go otworzyć - ale wtedy już bym go nie zamknął. Metal tylnej klapy wokół zamka jest popękany i miękki jak plastelina :/ Ktoś by mi to ogarnął w W-wie tudzież okolicach?
Tak czy inaczej - mega sympatyczny sprzęt. Nawet, jeśli tak naprawdę jest DAFem z silnikiem Renault.