Z dumą prezentuje Wam moją ukochaną Trumienkę. Chyba śmiało mogę zaryzykować, że jest to najbrzydsze Volvo na forum
Jeszcze jakiś czas temu, przez myśl by mi nie przeszło, że będę upalał kultową 240stke
Na początku auto miało być dla mojego kumpla, miałem się zająć przetestowaniem mechanicznym, itp. Ale niestety, jak dziewczyna przyjaciela zobaczyła to czyste zło na 4 kołach w panice uciekła, i trzęsąc się ze strachu powiedziała, że pieprzy i nie będzie jeździła takim wynalazkiem.
W styczniu jak sprzedałem moją Omegę B MV6 postanowiłem poszukać dupowoza. Na rynku nie było nic. Golfy, Astry, pognite Renówki, i cała masa innego badziewia. I tu wrócił temat Czołgu. Pomyślałem, że skoro szukam jeszcze przyczepki aby na wiosnę ogarniać działkę nad jeziorem, to kupno Trumny będzie świetnym rozwiązaniem! W końcu wyszedł taniej jak przyczepka
I tak za kilka zł dostałem auto w którym się zakochałem. Świeżo po przeglądzie, wolne od rdzy (poza drzwiami od pasażera i kawałkiem drzwi od kierowcy), silnik chodzi jak pszczółeczka, instalacja LPG na Blosie chodzi aż miło i z klimatem który aż bije od tego samochodu
Kilka suchych faktów.
Rok produkcji 1991
Silnik b230F + LPG na BLOSSie zbiera się naprawdę fajnie, ponoć coś ma namodzone w dolocie i wydechu, nie pamiętam co, robota poprzednika, ale idzie jak diabeł
Pomalowany za pomocą wałka farbą do malowania pojazdów pancernych
Całkowicie przelotowy układ wydechowy, pięknie brzmi, pluje ogniem, strzela i wyprawia inne cuda
Od stycznia zmieniłem oleje, płyny, klocki, paski i tyle, autem pokonuje tysiące kilometrów, katuje go do bólu, ma ze mną straszne życie, ale znosi to świetnie, chyba też to lubi, latam nim w terenie, obskakuje amatorskie wyprawy rajdów 4x4, kostkowe opony na tyle + duży prześwit gwarantują, że wjeżdżam i wyjeżdżam czołgiem niemal wszędzie gdzie mam ochotę, czy to błota, czy to góry, lasy, trasy dla lajtowych terenówek(oczywiście w granicach możliwości technicznych)
Dodatkowo od kiedy mam Volvo potrzeba rozbijania namiotu na wyprawach całkowicie zniknęła
Tak więc zbliżając się do końca rzucę tekstem za które pewnie zostanę zjechany, a mianowicie: gleby nie będzie, ładnego koła nie będzie, za to będzie jeszcze więcej dobrej zabawy, wspomnień, zdobywania nowych miejsc, łojenia dupy bananom w nowszych i "szybszych" furach, robienia zamieszania na zlotach, i siania grozy na drogach
Oto fotki niedługo po kupnie
A tak prezentuje się teraz: