Auto dotoczyło się z Ostrowca Świętokrzyskiego pod Warszawę, co ciekawe na złej kolejności zapłonu cylindrów bez problemów zrobiło niemal 200 km. Powiem szczerze, że szukałem auta które jest niezawodne i proste mechanicznie, do samodzielnej roboty i nie zawiodłem się ani troszku.
Do tej pory zrobiłem podstawowy serwis, typu oleje, filtry, kopułka niestety bez palca, ale o tym później, świece i przewody zapłonowe. Ponadto oczyściłem bezpieczniki bo zaśniedziały, a jeden wypadł w trakcie drogi... wymieniłem aku, bo na postoju prędkościomierz pokazywał 120 km/h, poprawiłem jakieś tam pomniejsze rzeczy elektryczne, paski i rozrząd zrobiony, co ciekawe stary był całkiem świeży. Na dziś zaplanowałem wymianę uszczelki pokrywy zaworów bo wypluwa stamtąd olej (na 200km wypluło od max do min na bagnecie).
Auto sprowadzone z Belgii w lutym/marcu tego roku, nie wiadomo co się z nim działo, licznik zatrzymał się na 204 tys. km, ale z wstępnych oględzin wygląda na to że dłuższy czas stało. Masa rzeczy do zrobienia, bo czujka od foteli czy raczej od pasów raz działa raz nie, tak samo kontrolka przepalonej żarówki (ta dziwna świeczka), choć podejrzewam że to zgniła taśma przewodząca od świateł... No roboty multum i bardzo mnie to cieszy
A co do tego palca zapłonowego to chciałem się dowiedzieć czy idzie przełożyć typowy boschowski palec do tego z 240? Czy lepiej się nie bawić i kupić ten fikuśny w oryginalnym kształcie?