Cześć i czołem!
Gdy wszystko wychodziło na "prosta" drogę w kwestii samochodu klasycznie coś musiało dać o sobie znać
Po montażu ostatnio wspomnianych elementów wydechu - (wszystko pasowała idealnie!) - zauważyłem drobną tendencję do zaniżania temperatury. Aby zacząć od najbardziej klasycznych powodów zamontowałem nowiutką wiskozę, doczyściłem wiatrak oraz użyłem nowych nakrętek samohamujących
W związku z "wyborami życiowymi" po raz kolejny przeniosłem się ze Śląska do grodu Kraka, tam też spędziłem ostatnie 3 tygodnie dłubiąc w swoim gracie
Korzystając z okazji iż w pierwszy weekend musiałem wrócić do Zakopanego zakupiłem świeżutki olej (wóz nakręcił od września ponad 10kkm), płukankę liquy moly, podkładkę korka oraz miskę do zlewania oleju. W tejże trasie pierwszy raz po odpuszczeniu gazu zarejestrowałem "świst" czy też "szum" który nigdy wcześniej nie występował... Od samego początku zlokalizowany on był z przodu po stronie pasażera - pierwsze podejrzenie: paski klinowe. Klasycznie obudziłem się także z ręką w nocniku gdyż z swojego składziku zapomniałem świeżego filtru (jakimś cudem udało mi się jeden sprowadzić do małego motoryzacyjnego w tej dziurze
W ciągu tygodnia zawiozłem zapasowy alternator do Krakowskiego Auto-Wirnik gdzie została wykonana regeneracja (zmiana łożysk, zmiana regulatora na nowy oraz ogólna inspekcja) - koszt to 100zł robocizna, 63zł części. Czy to wysoka cena? Nie mam pojęcia - podobno w Lublinie podobny serwis to 80zł
Korzystając z dostępu do nowej miejscówki po drugiej stronie miasta wrzuciłem do wozu alternator, nowe paski - to dalej nie to... Chociaż pewne dźwięki zniknęły a naprawy te nie pójdą na marne. Patrząc na to co wyciągnąłem prawdopodobnie alternator siedział w samochodzie od nowości (wszystko pokryte warstwą brudu jak w całej reszcie komory, regulator Bosch z 0,5mm szczotek - sama końcówka)
Aby urozmaicić to graciarskie życie w końcu miałem okazję pojawić się na KKN własnym wozem - Volvo klasycznie zajęło miejsce na samym końcu w kącie
Kolejnym świszczącym elementem z tamtej okolicy musiała być wiec pompa wody! Jako iż praca ta wymaga spuszczenia płynu z układu postanowiłem wsadzić także kupiony w zimie termostat 92*C. Paczka dotarła, znów przecisnąłem się przez Kraków i ubrudziłem łapy
Po zdjęciu wszystkiego zaobserwowałem 3 rzeczy.
- gruba warstwa kamienia na króćcach z pompy i kolanka "termostatu" - do tego stopnia iż wyrównały ich powierzchnię na płasko
- pompa wody chodziła bardzo luźno (obrót) jednak nie posiadała większego luzu - na obudowie wybite "Volvo" a uszczelka w kolorze zielonym wżarta w blok... Czyżby kolejny element zmieniony po 30 latach?
Tożsama obserwacja wystąpiła w przypadku termostatu, pełno kamienia, szlamu i znakowanie Volvo.
Wszystko co się dało doczyszczone, kamień odskrobany a elementy zmienione na nowe! Paski wrzucone na miejsce, wszystko dokręcone - pompa mieli wodę, wycieków brak - ale "świst" dalej mi towarzyszy...
Tyle obserwacji, tyle zmian a jego lokalizacja przeniosła się nad kolektor dolotowy...
W między czasie postanowiłem że stawiam instalacje LPG na nogi więc pojechałem umawiać się do serwisu w którym założony został gaz w białym sedanie @zlyzuw dla nowego właściciela. Była to jedna z najstraszniejszych tras tym samochodem - sławetne opadu gradu wielkości piłek. Stanąłem pod serwisem i nie mając gdzie się udać obserwowałem jak grad niszczy samochody klientów (ratowane kocami - jedna szyba została ofiarą) i słuchając jak Volvo dostaje bęcki przez dobre 15 minut
W związku z opadami ofiarą padł jeden ze snowcapów... Oryginału bym nie odżałował
Na szczęście prócz kilku drobnych i niezbyt zauważalnych wgniotek wóz dzielnie wytrwał gradobicie - wizyta na położenie nowego LPG już za kilka dni!
Tropiąc męczący mnie dźwięk znów zrobiłem kilkanaście rzeczy, sprawdziłem wiele tropów jednak bezskutecznie:
- dokręcenie śrub w komorze
- niezależność dźwięku od zwalniania z prędkości, wciśniętego sprzęgła, postoju na luzie - dźwięk pojawia się po odpuszczeniu gazu gdy obroty spadną poniżej 2k rpm albo po nawet minimalnym dotknięciu gazu na postoju/luzie
- sprawdzona została pełna diagnostyka po OBD (migadełko - zero błędów)
- dokręcenie przepustnicy - ma nową uszczelką od października
- dźwięk występuje po nagrzaniu
- prawie wszystkie powyższe naprawy
Jednym elementem o jakim jeszcze pomyślałem była uszczelka kolektora dolotowego - zamówiłem więc dwie
Znów może paść pytanie. Jakie klocki? Przecież wszystko udało się rozwiązać! A wcale że nie - piszczenie powróciło po 500km, kupiłem pastę ATE - smarowanie tym razem nie pomogło. Zrezygnowany przeglądając Skandix uświadomiłem sobie że pół roku temu zamawiając klocki byłem świecie przekonany że mam tylne zaciski ATE a nie Girling! Kupując uszczelki kolektora dobrałem klocki ATE do zacisków Girling (aktualnie mam komplet przód Brembo - Brembo i tył ATE - ATE). Zrobiłem na nich około 200km (zero pisku - chociaż mogą się jeszcze docierać) - tak czy siak nic więcej nic z tym robić nie będę!
Ale wracając do dźwięku który spędzał mi sen z oczu - jadąc w zeszły czwartek już na nowych klockach zdejmować kolektor wóz 3 razy pod rząd przygasł na pół sekundy (mignęła lambda i obroty zeszły do 0) - dojechałem bez dalszych problemów... Następnie przed pracą z uszczelką wyczyściłem kopułkę
Zdjęcie kolektora było karkołomne - nakrętka wejścia paliwa chyba siedzi na stałe a instalacja LPG blokuje skutecznie prosty dostęp do śrub kolektora - 3h pracy poskutkowały możliwością odsunięcia go na tyle by dało się podmienić uszczelki i wytrzeć powierzchnie na bloku i kolektorze. Stara uszczelka znów przypomina trupa wyciągniętego po 30 latach - miała też sporo pęknięć i braków.
Uszczelka nałożona, wszystko co się da sprawdzone wiec odpalam wóz i testuję!
Reszty sami możecie się domyśleć...
Za kilka dni wlatuje instalacja BRC - może stare elementy są powodem wszystkich tych problemów?
Stay gruz!